Ekipa programu TVN „Teraz my” przyłapała szefa rządu, który w czasie czwartkowych głosowań w Sejmie grał z kolegami w piłkę.
– To się nie powinno zdarzyć i więcej się nie powtórzy – przepraszał wczoraj Donald Tusk.
Rzecznik rządu Paweł Graś wpadkę tłumaczył brakiem komunikacji między klubem a Kancelarią Premiera. – Premier nie wiedział o czwartkowych głosowaniach. Myśleliśmy, że będą one, jak zwykle, w piątek – wyjaśnia Graś. Jednak dziennikarze „Teraz my” ustalili, że o czwartkowych głosowaniach politycy PO wiedzieli już we wtorek rano.
– Donald Tusk strzelił sobie kilka goli – ocenia Joanna Gepfert, specjalistka od kreowania wizerunku osób publicznych. Uważa, że takie tłumaczenie tylko pogarsza sytuację: – To niepoważne, jeśli premier tłumaczy się niewiedzą.
Jej zdaniem wizerunek Tuska może ucierpieć jeszcze z jednego względu. – Sam wystawia się na strzały opozycji, która zacznie wytykać, że jest niepoważnym politykiem, bo zamiast zajmować się krajem, biega w krótkich spodenkach po boisku – mówi Gepfert.
Na taki atak już wczoraj rano zdecydował się rzecznik PiS Adam Bielan. – W momencie, gdy są ważne głosowania, premier wyciąga z Sejmu kilku polityków. Ręce opadają – komentował w Radiu Zet. Tłumaczenia Pawła Grasia podsumował słowem „żenujące”.
Gepfert zwraca jednak uwagę, że oceny Bielana są dość ryzykowne, bo niedawną nieobecność Jarosława Kaczyńskiego na sali sejmowej tłumaczono równie niepoważnie: uczuleniem na klimatyzację.
– Wpadka z meczem wcale nie musi dla Tuska oznaczać kłopotów – mówi z kolei Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego. – Pokazuje, że premier jest tylko człowiekiem i ma prawo do błędów. Taką drobnostkę ludzie mogą mu wybaczyć. Co więcej, może mu to nawet przysporzyć sympatii.
Razem z premierem piłkę w czwartek kopali: wicepremier Grzegorz Schetyna, poseł PO Roman Kosecki i szef Kancelarii Premiera Tomasz Arabski. W tym czasie Sejm głosował m.in. nad wetem prezydenta do ustaw o emeryturach kapitałowych, którego koalicji PO – PSL nie udało się odrzucić.
– Premier mi nie podlega – mówi Mirosława Nykiel, która w Klubie PO odpowiada za dyscyplinę. Zastrzega jednak, że pozostałych wagarowiczów z powodu czwartkowej nieobecności czeka w klubie solidna bura. – Coś takiego absolutnie nie powinno się zdarzyć – podkreśla Nykiel.
Podobnie sprawę widzi wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski (PSL). To on w Sejmie zajmuje się usprawiedliwieniami nieobecności posłów.
– Wpadka jest oczywista, i to jasne, że nie powinna się zdarzyć. Na szczęście w Sejmie nie były rozstrzygane wtedy żadne sprawy, które z powodu braku kilku głosów mogły się zawalić – mówi „Rzeczpospolitej” Kalinowski.
Donalda Tuska czeka więc utrata 85 zł diety parlamentarnej. Tyle bowiem za dzień nieusprawiedliwionej nieobecności tracą posłowie.
[i]Nagranie z premierem Tuskiem na boisku
[link=http://www.tvn24.pl]www.tvn24.pl[/link][/i]