Zarzuca mu niedopełnienie obowiązków związanych z ochroną interesu Skarbu Państwa.

Jak poinformował rzecznik prasowy gdańskiej prokuratury Krzysztof Trynka: – Nadzorując w 1999 r. przebieg prywatyzacji PZU, Wąsacz (wówczas minister skarbu) akceptował pewne działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez Eureko oraz BIG Bank Gdański, przynosząc tym samym szkodę interesowi publicznemu.

– To absurdalne zarzuty – powiedział w rozmowie z „Rz” Wąsacz, który dziś jest prezesem spółki Stalexport Autostrady. Wyjaśnia, że gdyby postąpił inaczej, np. prowadził równolegle negocjacje z francuską Axą, która też starała się o PZU, Skarb Państwa straciłby kilkaset milionów złotych.

– Będę się bronił poprzez konfrontację faktów z przepisami. A fakty są takie, że w żadnym miejscu nie naruszyłem prawa – tłumaczy.

Przed trzema laty gdańska prokuratura zatrzymała Wąsacza w obecności kamer telewizyjnych. Były minister został przewieziony z Dąbrowy Górniczej do Gdańska na przesłuchanie. Później wniósł sprawę do sądu, który przyznał mu 6,4 tys. złotych zadośćuczynienia za bezpodstawne zatrzymanie.

W listopadzie 1999 r. resort skarbu kierowany przez Wąsacza sprzedał 30 proc. akcji PZU konsorcjum holenderskiej firmy Eureko i BIG Banku Gdańskiego (dziś Bank Millennium). Przez lata Holendrzy domagali się sprzedania im dodatkowego pakietu akcji ubezpieczyciela.

W październiku minionego roku Polska podpisała ugodę w sprawie PZU, a Eureko zdecydowało się wycofać z tej inwestycji. Polska firma ma zaś w połowie roku trafić na giełdę.