Do późnej nocy członkowie komitetu kłócili się w czwartek o ocenę przegranej kampanii wyborczej.

Grupa polityków związana z wiceprezesem PiS, europosłem Zbigniewem Ziobrą, za porażkę wini kierujących sztabem wyborczym: Tomasza Porębę i Adama Hofmana, rzecznika partii.

Stronnicy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego twierdzą, że do porażki przyczynili się Ziobro oraz dwaj inni eurodeputowani – Jacek Kurski i Tadeusz Cymański. Przed wyborami mieli działać nie na rzecz całej partii, lecz wspierać tylko kandydatów związanych z ich frakcją.

Starcie podczas posiedzenia komitetu politycznego zaczęło się od ostrego wystąpienia Ziobry. Były minister sprawiedliwości wyliczał, że kampania była prowadzona bez myśli przewodniej, że zaangażowanie w nią znanej z liberalnych poglądów Zyty Gilowskiej spowodowało utratę poparcia części solidarnościowego elektoratu, wreszcie – że sztab odpowiada za niewykreślenie z książki Kaczyńskiego kontrowersyjnych słów o kanclerz Niemiec Angeli Merkel.

Zwolennicy Kaczyńskiego odpowiedzieli oskarżeniami o rozbijanie PiS. Chodziło o wywiad Cymańskiego dla wprost24.pl, w którym twierdził, iż w ugrupowaniu panuje dyktatura i szerzy się lizusostwo. Ziobro bronił go w czwartek. Według niego Cymański nie wiedział, że jego rozmowa z dziennikarzem ma być opublikowana.

Ale europoseł nadal jest na cenzurowanym. – Występ Cymańskiego to youtubizacja polityki, byle jak, byle głośno – mówił w piątek w radiowych "Sygnałach dnia" szef Klubu Parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak.

Posiedzenie komitetu zakończyło się bez przyjęcia wspólnego stanowiska.