W rozmowie z telewizją państwową al-Alam Behruz Kamalwandi powiedział, że służby bezpieczeństwa w odpowiednim czasie ujawnią przyczynę eksplozji.
W lipcu Irańska Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego informowała, że przyczyna pożaru w ośrodku została ustalona, ale zostanie ogłoszona później. Strona irańska przekazała, że ogień spowodował znaczne szkody, które mogły spowolnić rozwój zaawansowanych wirówek do wzbogacania uranu. Kamalwandi zapowiadał przed miesiącem, że zniszczona infrastruktura zostanie zastąpiona nowocześniejszą.
Ośrodek wzbogacania uranu w Natanz, którego znaczna część znajduje się pod ziemią, jest jednym z wielu obiektów w Iranie monitorowanych przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA), specjalistyczną agencję ONZ.
Po pożarze, początkowo uznanym oficjalnie za drobny i niegroźny, irańskie władze i MAEA uspokajały, że nie doszło do skażenia.Jak pisała "Rzeczpospolita", pożar z 2 lipca był jednym z sześciu tajemniczych incydentów, do których w krótkim czasie doszło w Islamskiej Republice.
Dowiedz się więcej: Wybuchowa czarna seria w Iranie
26 czerwca doszło do wybuchu w zakładach produkujących paliwo dla pocisków balistycznych przy bazie w podstołecznym Parczinie, tego samego dnia ogień strawił część elektrowni w Szirazie, metropolii na południu. Cztery dni później w powietrze wyleciał budynek przychodni w Teheranie (zginęło 19 osób).
Dzień po incydencie w Natanz doszło do kolejnego pożaru w Szirazie, a później do wybuchu w elektrowni w Ahwazie, stolicy prowincji Chuzestan przy granicy z Irakiem oraz do wycieku chloru w zakładach petrochemicznych w Mahszahr, również w Chuzestanie.
Część przedstawicieli Iranu sugerowała, że za serię odpowiadał Izrael, który zapowiadał, że nie dopuści do tego, by Iran wyprodukował broń atomową, a wcześniej przeprowadzał ataki na ośrodki i ludzi związanych z irańskim programem atomowym.
Iran wielokrotnie zapewniał, że jego program atomowy ma charakter wyłącznie pokojowy.