Takie osoby będą walczyć o prezydenturę w Warszawie, Krakowie czy w Słupsku. W Łodzi i stolicy powalczą też o miejsce w radzie miasta.

Zbigniew Ziobro, rezygnując ze startu w wyborach w Krakowie, jako kandydata SP na prezydenta miasta wskazał radnego Mirosława Gilarskiego. Dwa lata temu chciał on zorganizować referendum w sprawie odwołania Jacka Majchrowskiego.

Czy teraz może z nim wygrać? – To trudne pytanie, bo sprawa kandydata połączonej prawicy nie jest jeszcze rozstrzygnięta – mówi Gilarski i dodaje, że  Majchrowski powinien odejść. – Osiągnął wiek emerytalny, wypalił się już – tłumaczy.

O prezydenturę Słupska powalczy Aleksander Jacek, który był organizatorem udanego referendum w sprawie odwołania poprzedniego włodarza miasta.

Podwójnej weryfikacji wyborczej chce się poddać organizator warszawskiego referendum i burmistrz Ursynowa Piotr Guział. Nie tylko będzie walczył nie tylko o fotel prezydenta stolicy, ale też otworzy listę swojego komitetu do Rady Warszawy. Radnym Łodzi chce być Wojciech Bednarek z komitetu „Łodzianie bez partii", który próbował odwołać prezydent Hannę Zdanowską. Nie udało się, bo część inicjatorów przeszła na stronę prezydent.

– Teraz to są inne wybory. Chcemy namówić łodzian, by głosowali na nas, a nie na członków partii. Zależy nam na godnym życiu mieszkańców, a nie partii politycznych – tłumaczy Bednarek.

Czy zaprawieni w walce z obecnymi włodarzami miast ich oponenci mają szanse na sukces? – To zależy. Jeśli związani są ze strukturami partyjnymi, to tak, ale w większości wypadków nie widziałbym takich perspektyw – uważa dr Rafał Chwedoruk, politolog z UW. Jego zdaniem wyborcy – zwłaszcza w mniejszych miejscowościach – nie lubią eksperymentów.

Zobacz także: Co po Tusku?