Kamala Harris uważa, że zwycięstwo demokratów w wyborach połówkowych nie powinno oznaczać rozpoczęcia kolejnej procedury impeachmentu wobec Donalda Trumpa. Była wiceprezydent przedstawiła swoje stanowisko w rozmowie z Aaronem Parnasem z programu MeidasTouch. Jak informuje „New York Post”, argumentowała, że partia powinna rozsądniej wykorzystać ograniczone zasoby i skupić się na innych działaniach wymierzonych w administrację prezydenta.

– Myślę, że pójście w kierunku impeachmentu nie jest dobrym pomysłem, mówiąc całkiem szczerze, po prostu dlatego, że mamy ograniczone zasoby – powiedziała Harris. Dodała, że energia i środki demokratów powinny zostać przeznaczone na rozliczanie władzy oraz prowadzenie dochodzeń.

Czytaj więcej

Pierwsze reakcje z Rosji na wybory w USA. Prokremlowskie media komentują porażkę partii Trumpa

Była wiceprezydent przypomniała, że uczestniczyła w poprzednich postępowaniach dotyczących Trumpa, gdy zasiadała w Senacie. Jej zdaniem ponowna próba usunięcia prezydenta z urzędu nie ma większych szans powodzenia.

– Pamiętajcie, że byłam w Senacie podczas poprzedniej takiej sytuacji i nie ma wystarczającej liczby głosów – zaznaczyła.

Harris wezwała również demokratów, aby po wyborach skoncentrowali się na realizacji konkretnych celów. Jej zdaniem partia powinna być zdecydowana i nieustępliwa w działaniach, ale nie powinna przy tym powielać zachowań swoich politycznych przeciwników.

– Republikanie są bezwzględni, ale są też okrutni. Kiedy mówię, że my również powinniśmy być bezwzględni, nie mam na myśli okrucieństwa, lecz nieustępliwość – wyjaśniła.

Trump był już dwukrotnie objęty procedurą impeachmentu

Donald Trump w trakcie pierwszej kadencji dwukrotnie został postawiony w stan oskarżenia przez Izbę Reprezentantów. W obu przypadkach Senat nie zgodził się jednak na jego skazanie i usunięcie z urzędu. Harris, która wówczas była senatorką, głosowała za uznaniem prezydenta za winnego w sprawie dotyczącej nacisków na Ukrainę i pomocy wojskowej. Uczestniczyła również w postępowaniu po drugim impeachmencie, związanym z wydarzeniami z 6 stycznia 2021 r. i atakiem na Kapitol.

Wśród demokratów nie ma jednak jednomyślności w sprawie ewentualnego trzeciego postępowania. Lider mniejszości demokratycznej w Izbie Reprezentantów Hakeem Jeffries nie wykluczył żadnego scenariusza, deklarując, że partia nie przesądziła jeszcze, jakie kroki podejmie po wyborach. Jednocześnie w ugrupowaniu pojawiają się głosy, że większy nacisk należy położyć na kontrolę działań administracji i dochodzenia dotyczące jej przedstawicieli, w tym sekretarza wojny Pete'a Hegsetha.

Czytaj więcej

Demokraci mogą przejąć Kongres. Czy pozbawienie urzędu Trumpa impeachmentem jest realne?

Przeprowadzenie impeachmentu wymaga większości głosów w Izbie Reprezentantów. Do skazania prezydenta i odsunięcia go od władzy w Senacie konieczne jest natomiast poparcie dwóch trzecich senatorów. Oznacza to, że nawet jeśli demokraci odzyskaliby kontrolę nad obiema izbami, musieliby przekonać do takiego rozwiązania również część republikanów.

Podobne stanowisko do Harris przedstawiła wcześniej Hillary Clinton. Była sekretarz stanu również sprzeciwiła się próbie ponownego impeachmentu Trumpa, określając ją jako działanie odciągające uwagę od ważniejszych spraw. Jednocześnie opowiedziała się za wszczynaniem postępowań wyjaśniających wobec przedstawicieli administracji, w tym Hegsetha, którego oskarżyła o upolitycznianie amerykańskiego wojska.