Ponad 150 pracowników Instytutu Pileckiego, czyli co trzeci zatrudniony lub współpracujący z tą instytucją, podpisało się pod listem otwartym skierowanym do szefowej resortu kultury Marty Cienkowskiej. Zaapelowali w nim o zapewnienie instytucji „stabilnych warunków funkcjonowania i powołanie p.o. dyrektora Karola Madaja na stanowisko dyrektora Instytutu”. Pozwoli to, ich zdaniem, zakończyć okres tymczasowości, trwający w Instytucie Pileckiego od dziesięciu miesięcy.
„Od wielu lat Instytut Pileckiego znajduje się w centrum sporów politycznych, które niejednokrotnie utrudniały realizację jego misji” – czytamy w tym piśmie. „Niezależnie od zmieniających się okoliczności politycznych, nasza praca pozostaje jednak niezmienna: upamiętniamy ofiary totalitaryzmów, dokumentujemy historię, prowadzimy badania naukowe, rozwijamy edukację historyczną i reprezentujemy Polskę na arenie międzynarodowej. Instytut nie jest politycznym trofeum. Jest instytucją państwa polskiego, powołaną do realizacji ważnej misji publicznej. Działamy w różnych porządkach prawnych i organizacyjnych, prowadząc działalność w Warszawie, Berlinie, Nowym Jorku, Augustowie i innych miejscach” – napisali pracownicy. I wytłumaczyli, dlaczego ich zdaniem Karol Madaj powinien stanąć na czele Instytutu. „W ostatnich miesiącach Karol Madaj konsekwentnie podejmował działania służące uporządkowaniu sytuacji Instytutu, poprawie jego funkcjonowania oraz odbudowie zaufania. Dał się poznać jako osoba, która rozumie specyfikę naszej instytucji, szanuje jej pracowników i potrafi wyznaczać kierunek dalszego rozwoju. Swoją pracą udowodnił, że pokładane w nim nadzieje zostały spełnione. Od dziesięciu miesięcy Instytut funkcjonuje sprawnie, odzyskał należne mu zaufanie i uznanie” – czytamy w liście, który został przesłany do Marty Cienkowskiej.
Czytaj więcej
Prokurentem szwajcarskiego oddziału Instytutu Pileckiego został prezes kancelarii prawnej, którego Pandora Papers powiązała z Rosjanami wspierający...
– Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie podjęła jeszcze decyzji dotyczącej powołania dyrektora Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego. Informację o decyzji podamy do wiadomości w komunikacie opublikowanym na stronie ministerstwa – poinformowała nas Magdalena Dorożała, dyrektor Centrum Informacyjnego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, którą poprosiliśmy o komentarz do tego listu.
Skąd zatem ten apel? –Jest on zupełnie oddolny – mówi nam jeden z pracowników Instytutu. Nasi rozmówcy podkreślają, że w ministerstwie niektórzy urzędnicy są skłonni zakończyć współpracę z Karolem Madajem, ścierają się w tej sprawie stanowiska wewnątrz resortu. Pojawiają się nieoficjalne informacje o sondowaniu objęcia tego stanowiska przez jedną z osób z obecnego kierownictwa Instytutu.
Osie sporów pomiędzy ministerstwem a Instytutem Pileckiego
Z naszych ustaleń wynika, że na relacjach ministerstwa z kierownictwem Instytutu Pileckiego ciążą oczekiwania związane m.in. z szybkim uporządkowaniem sytuacji z oddziałami zagranicznymi w Szwajcarii i USA. Resort chce m.in., aby został sprzedany hotel Schwanen zakupiony pod koniec rządów Prawa i Sprawiedliwości za 24,6 mln franków szwajcarskich. Plany resortu w tej sprawie przedstawiła kilka miesięcy temu w rozmowie z „Rzeczpospolitą” minister kultury Marta Cienkowska. Stwierdziła, że „powstała analiza dokumentacji, potencjału biznesowego i możliwości funkcjonowania oddziału w Szwajcarii”. – Na jej podstawie dochodzimy do wniosku, że nie powinien on kontynuować działalności w Hotelu Schwanen w Rapperswilu – mówiła „Rzeczpospolitej” szefowa resortu.
Czy obiekt ten zostanie sprzedany? – Tak powinno się stać. Sporym błędem było założenie, że będzie to „polskie Davos”. Ówczesnym decydentom umknęło na przykład to, że trzeba będzie utrzymywać hotel i restaurację. Nie ma możliwości przebudowania tego obiektu, aby stworzyć w nim ekspozycję. To jest miejscowość, w której są turyści, ale raczej nie przebywają tam w celach biznesowych, tym bardziej nie są i nie będą zainteresowani promocją państwa polskiego czy naszej historii – dodała Marta Cienkowska.
Do dzisiaj ten postulat nie został zrealizowany. Nie udało się znaleźć kupca na ten obiekt.
Z naszych ustaleń wynika, że pojawiały się także naciski ze strony niektórych urzędników resortu związane z próbą wpłynięcia na usunięcie upamiętnienia kolejarza Jana Maletki zamordowanego przez Niemców 20 sierpnia 1942 r. za podanie wody Żydom transportowanym do obozu zagłady w Treblince. Instytut Pileckiego uhonorował go w listopadzie 2021 r. pomnikiem ustawionym we wsi Treblinka przy stacji kolejowej, w ramach programu „Zawołani po imieniu”.
Krytycy m.in. Jan Grabowski uważają, że umieszczanie pomnika Polaka „ratującego Żydów” właśnie w Treblince, czyli miejscu zagłady ponad 900 tys. Żydów, jest niewłaściwe i stanowi element polskiej polityki historycznej. Ich zdaniem służy zacieraniu „polskiego współudziału w prześladowaniach Żydów”, np. polowania na ukrywających się, wymuszanie pieniędzy za wodę na rampie. Przedstawiciele Instytutu Pileckiego, ale też część historyków wskazuje, że upamiętnienie nie znajduje się na terenie byłego obozu, lecz w stacji Treblinka. Podkreślają, że Polacy ratujący Żydów byli prześladowani i z tego powodu ginęli, a ich pamięć była pomijana.
Czytaj więcej
Oddział Instytutu w Nowym Jorku ma być centrum wiedzy o Polsce, bramą do poznania historii i kultury pamięci naszego kraju - mówi Karol Madaj, p.o....
– Tematyka upamiętnień na stacji Treblinka nie ma związku z decyzjami w sprawie powołania dyrektora Instytutu Pileckiego – zdementowała te przypuszczenia Magdalena Dorożała z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Nie bez znaczenia na „słabe” relacje pomiędzy Instytutem Pileckiego a ministerstwem miała też opisana przez „Rzeczpospolitą”, a następnie portal wp.pl sprawa prokurenta szwajcarskiego oddziału Instytutu Pileckiego, którym został prezes kancelarii prawnej. Sprawa Pandora Papers powiązała go z Rosjanami wspierającymi Władimira Putina. Po kilku dniach został on z tej funkcji odwołany, a o sprawie została poinformowana ABW.
Pracownicy: Karol Madaj doprowadził do uspokojenia sytuacji w Instytucie Pileckiego
A co zrobił dotychczas Karol Madaj? Przede wszystkim ustabilizował sytuację kadrową Instytutu i wyciszył spory wokół tej placówki. Ruszył oddział Instytutu w Nowym Jorku. – Ma być on centrum wiedzy o Polsce, bramą do poznania historii i kultury pamięci naszego kraju – mówił Karol Madaj w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.
Jak ujawniliśmy w „Rzeczpospolitej”, komercyjna umowa z najemcą podpisana została na 15 lat i w zasadzie nie można jej rozwiązać bez ponoszenia sporych kosztów. – Nasi poprzednicy tak zawarli tę umowę, że w zasadzie jest ona nie do rozwiązania bez ogromnych strat dla budżetu państwa – przyznał Karol Madaj.
Ustabilizował on także sytuację kadrową w oddziale berlińskim IP i przywrócił do pracy Hannę Radziejowską oraz Mateusza Fałkowskiego, którzy zostali dyscyplinarnie zwolnieni przez poprzedniego szefa Instytutu prof. Krzysztofa Ruchniewicza. Od tamtego czasu instytucja ta poprzez cykl debat „Berlin w Warszawie” stała się jednym z kluczowych centrów opiniotwórczych polsko-niemieckiego dialogu.