To radykalna zmiana w polityce niewielkiego, 2-mln państwa członkowskiego UE wobec Izraela. W Unii Europejskiej nie ma kraju, który zdecydowałby się na przeniesienie swojej ambasady z Tel Awiwu do uznawanej przez Izraelczyków za stolicę Jerozolimy. A taką przeprowadzkę zapowiedział szef mocno prawicowej Słoweńskiej Partii Demokratycznej (SDS) Janez Janša, który na początku czerwca stanął na czele słoweńskiego rządu. Wrócił na to stanowisko po czterech latach, kiedy krajem rządziła lewica. To jego trzeci powrót do władzy, po raz pierwszy został premierem w 2008 r.

Reklama
Reklama

Ambasadę w Jerozolimie mają – od pierwszej kadencji Donalda Trumpa – Stany Zjednoczone, a także kilka państw Ameryki Łacińskiej, Kosowo i Papua-Nowa Gwinea.

Słowenia zapowiada cofnięcie uznania państwa palestyńskiego. „Antysemicki aktywizm”

Jeszcze bardziej niezwykła jest zapowiedź cofnięcia decyzji poprzedniego rządu o uznaniu państwa palestyńskiego (doszło do tego w 2024 r.). Janša dał sygnał zmiany podejścia do tej kwestii już kilkadziesiąt minut po objęciu stanowiska, nakazał wtedy zdjęcie palestyńskiej flagi z głównego budynku rządowego w Lublanie, gdzie wisiała od dwóch lat – obok słoweńskiej i unijnej.

– Nadszedł czas na odpowiedzialną politykę słoweńską opartą na narodowych interesach i prawie międzynarodowym – skomentował premier, dodając, że poprzedni rząd wspierał „antysemicki aktywizm”. Dziwnie brzmi to powołanie się na prawo międzynarodowe. Państwo palestyńskie uznaje ponad cztery piąte członków ONZ. W zeszłym roku dołączyły do tego grona czołowe państwa zachodnie: Wielka Brytania, Francja, Kanada i Australia.

Polityka poprzedniego rządu Słowenii wobec Izraela

Jeszcze w maju było głośno o Słowenii jako jednym z pięciu państw (oprócz tego Hiszpania, Holandia, Irlandia i Islandia), które zbojkotowały tegoroczny konkurs Eurowizji z powodu dopuszczenia do niego piosenkarza z Izraela. Wcześniej prezydent Nataša Pirc Musar stała się jednym z niewielu europejskich przywódców używających wobec działań armii izraelskiej w Strefie Gazy miana ludobójstwa. Pirc Musar, której do końca kadencji pozostał rok, jest bliska ideowo poprzedniemu lewicowemu rządowi Roberta Goloba.

Tamten rząd jako pierwszy w UE nałożył też embargo na izraelską broń (nowy już je wycofał). Co więcej, Słowenia, też jako jedyny kraj Unii, przyłączyła się do sprawy przeciwko Izraelowi wniesionej przez RPA do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości pod zarzutem ludobójstwa.

– To nie oznaczało polityki antyizraelskiej. Słowenia nie jest też krajem antysemickim. Po prostu wyraziła przerażenie ludobójstwem. Sądzę, że chodziło też o odrzucenie unijnej polityki wobec Izraela. Jest jasne, co Izrael robi w Gazie i na Zachodnim Brzegu Jordanu, a Europa to popiera – mówi „Rzeczpospolitej” publicysta i reporter Ervin Hladnik Milharčič, zwany legendą słoweńskich mediów. Jest związany z liberalnym dziennikiem „Dnevnik”. Podkreśla, że dla małego narodu z doświadczeniem wojen jugosłowiańskich działania ludobójcze są trudne do zaakceptowania.

„Legitymizowanie okupacji”. Premier Janez Janša to przyjaciel Izraela

Hladnik Milharčič uważa, że zapowiedzi rewolucyjnych zmian wobec Izraela oznaczają, że premier Janša nie uznaje rezolucji ONZ. – Jeżeli przenosisz ambasadę do Jerozolimy, to znaczy, że legitymizujesz okupację – mówi, dodając, że trybunał konstytucyjny „może mieć z tym problem, choć nie jestem pewny”.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Misja trzech odważnych państw

Izraelski rząd z zadowoleniem przyjmuje plany nowego słoweńskiego rządu. Premier Beniamin Netanjahu zadzwonił do Janeza Janšy zaraz po jego wyborze na premiera i nazwał go swoim przyjacielem. Widywali się kilkakrotnie. Janša, jako lider opozycji, był w Izraelu niedługo po wielkim ataku terrorystycznym Hamasu z października 2023 r. Paru izraelskich ministrów po przeczytaniu pełnego obietnic wywiadu ze słoweńskim premierem w gazecie „Israel Hajom” nazwało go „prawdziwym przyjacielem Izraela” i gratulowało, że stanął po „właściwej stronie historii”, porzucając kurs propalestyński poprzedniego rządu.

Słoweńska Partia Demokratyczna, ugrupowanie premiera Janeza Janšy

Partia Janšy SDS należy do Europejskiej Partii Ludowej, razem m.in. z CDU i Koalicją Obywatelską, ale nie jest nazywana jak one centroprawicową, lecz nawet skrajnie prawicową. – Antyimigracyjna, antymuzułmańska, taka jak europejska twarda prawica, na pewno nie liberalna – wylicza publicysta „Dnevnika”. Ale „dlaczego Janša uznaje się za politycznego brata Netanjahu to wielka tajemnica”. Jak dodaje, pod koniec kampanii wyborczej w Słowenii doszło do „bardzo dziwnej historii” – prywatna izraelska firma z sektora bezpieczeństwa przeprowadziła akcję oczerniania członków lewicowego rządu.

Obecny rząd utrzymuje większość dzięki wsparciu partii, w których dominują przedstawiciele mniejszości narodowych – serbskiej, włoskiej i węgierskiej. Premier jest nacjonalistą, katolikiem, a przewodniczący parlamentu prawosławnym Serbem i na dodatek szefem partii, która wyrosła na sprzeciwie wobec restrykcji z czasów pandemii koronawirusa.

Czytaj więcej

MSZ Słowenii: Praworządność a fundusze - ten temat został wyolbrzymiony

W marcu 2022 r. Janša pojechał do atakowanego przez Rosjan Kijowa, wraz z premierami Polski i Czech Mateuszem Morawieckim i Petrem Fialą oraz wicepremierem Jarosławem Kaczyńskim. Była to pierwsza taka wyprawa, potem podobną zaczęli odbywać przywódcy innych krajów.

Zwrot w polityce może mieć wpływ na stosunki Słowenii z niektórymi państwami arabskimi. Dotyczy to zwłaszcza Algierii, twardo propalestyńskiej, która po rozpoczęciu wielkiej wojny na Ukrainie zastąpiła Rosję w roli głównego dostawcy gazu dla Słowenii.