Żadna inna instytucja ani państwo nie mają prawa zarządzać Ormuzem, a według podpisanej z USA wstępnej umowy „jakakolwiek ingerencja, próba przyjęcia nowych czy odrębnych postanowień” doprowadzi do „opóźnień w ponownym otwarciu cieśniny i zwiększy napięcia” - powiedział Aragczi w Bagdadzie, w którym złożył wizytę.
Czytaj więcej
Amerykańskie Dowództwo Centralne, dowodzące wojskami USA na Bliskim Wschodzie, poinformowało o atakach na cele w Iranie w odwecie za wcześniejszy a...
Iran: Tylko Teheran ma decydować o Ormuz
17 czerwca USA i Iran przyjęły wstępną umowę, która ma zakończyć trwającą od końca lutego wojnę. Iran zobowiązał się, że „dołoży wszelkich starań”, by statki handlowe mogły przez 60 dni przepływać przez Ormuz bez przeszkód i opłat.
Nieograniczana wcześniej przez Iran żegluga przez Ormuz została niemal całkowicie zablokowana po wybuchu wojny. Podczas konfliktu Iran atakował statki handlowe na tym akwenie.
W czwartek doszło do pierwszego takiego ataku od czasu zawarcia porozumienia. W odpowiedzi USA przeprowadziły uderzenia na cele Iranu. Ostrzały obu stron były kontynuowane w kolejnych dniach. W niedzielę Iran zaatakował amerykańskie cele w Kuwejcie i Bahrajnie.
Władze Iranu kilkakrotnie ogłaszały w ostatnich dniach, że statki mają przepływać przez Ormuz wyłącznie szlakami wyznaczonymi przez Teheran, i ostrzegały przed konsekwencjami niepodporządkowania się tym instrukcjom. Wcześniej alternatywną trasę opracował Oman, ale co najmniej jeden z płynących tam statków został trafiony w ataku przypisywanym Iranowi.
Porozumienie z USA nie zatrzymało walk
Irańska Gwardia Rewolucyjna zagroziła w niedzielę „całkowitym wstrzymaniem” rozmów z USA - przekazały media państwowe w Teheranie. Zawarte 17 czerwca wstępne memorandum zakłada, że USA i Iran w ciągu 60 dni opracują ostateczne porozumienie. Ormuz jest jedną z kilku spornych kwestii, obok m.in. izraelskiej obecności w południowym Libanie.
Przedstawiciele Izraela i Libanu podpisali w piątek w Waszyngtonie wstępne porozumienie, które ma doprowadzić do trwałego pokoju między państwami. Umowa nie przerwała jednak trwających od miesięcy starć ze wspieranym przez Iran Hezbollahem. W niedzielę walki były kontynuowane.
Pozostający poza kontrolą rządu w Bejrucie Hezbollah przyłączył się do wojny USA i Izraela z Iranem, stając po stronie Teheranu. Grupa atakowała północny Izrael, co spotkało się ze stanowczą reakcją tego państwa, które m.in. zajęło fragment południa Libanu.
Hezbollah sprzeciwiał się rokowaniom rządu z Izraelem, a ich rezultat uznał za nieważny. Organizacja odmawia złożenia broni, dopóki Izrael nie wycofa się z południa Libanu. Przedstawiciele Izraela deklarują, że pozostaną w Libanie do czasu rozbrojenia się Hezbollahu.
Władze w Iranie deklarowały wcześniej, że wycofanie się Izraela z południa Libanu jest dla nich warunkiem brzegowym ostatecznego porozumienia z USA.