Portal Zero.pl w serii publikacji ujawnił, że radny KO Dawid Kacprzyk, lekarz bez specjalizacji, pełnił funkcję koordynatora SOR-u w warszawskim Szpitalu Południowym i zarobił w 2025 roku 1,6 mln złotych. Ponadto politycy KO mieli być przyjmowani w placówce poza kolejnością i mogli liczyć na przeprowadzane ekspresowo badania.
Cezary Tomczyk: Oszuści są wszędzie, muszą być wypaleni gorącym żelazem
W wyniku publikacji Zero.pl na temat Szpitala Południowego Kacprzyk zrzekł się członkostwa w KO, zrezygnował z funkcji radnego, zwrócił 500 tysięcy złotych na konto Szpitala Południowego oraz zakończył pracę w tej placówce medycznej.
Czytaj więcej
W poniedziałek Warszawski Szpital Południowy ma formalnie otrzymać nową, „odpolitycznioną” radę nadzorczą. Swoje funkcje stracą m.in.: wiceprezyden...
Ponadto Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, któremu Szpital Południowy podlega, odwołał zarząd szpitala i jego radę nadzorczą, zapowiedział też odpolitycznienie tej ostatniej.
– Wszystko w tej sprawie powiedział premier Donald Tusk. Dla nas kwestia najwyższych standardów jest priorytetem – oświadczył Tomczyk pytany o całą sprawę. Jak dodał oszuści i oszustwa zdarzają się wszędzie i „muszą być wypaleni gorącym żelazem”. – Co do tego wypalenia gorącym żelazem nie mam wątpliwości, że tak właśnie powinno się zdarzyć. Reakcja miasta, reakcja właściciela była natychmiastowa: audyt, kontrola, zawiadomienie do prokuratury – podkreślił.
Tomczyk przypomniał też, że Kacprzyk „przestał być członkiem KO i radnym”
– Ale też trzeba odróżnić fakty od PiS-owskich kłamstw i bredni, które słyszymy na co dzień – zastrzegł. W tym kontekście mówił np. że z oświadczenia stołecznego urzędu miejskiego wynika, iż w Szpitalu Południowym nie było żadnego „saloniku VIP”, w którym osoby związane z KO czekały na wyniki badań, lecz „pokój lekarski”, z którego Kacprzyk miał w sposób niezgodny z zasadami korzystać.
Czytaj więcej
W piątek została odwołana Rada Nadzorcza Szpitala Południowego – poinformował prezydent Warszawy. Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział,...
Dopytywany, czy wie, którzy politycy KO mogli korzystać z ekspresowej ścieżki dostępu do badań w Szpitalu Południowym, Tomczyk odparł: – Jeżeli okaże się, że jakakolwiek osoba zachowała się w sposób nieetyczny, to będzie musiała się z tego wytłumaczyć. Tak postępujemy.
Pytany o konkretne nazwiska, Tomczyk podkreślił, że „dane pacjentów są niejawne”. – Toczy się kontrola NIK, NFZ i prokuratury. Gwarantuję, że jeśli jakaś sprawa będzie niejasna w tej kwestii, zostanie ona rozliczona – zaznaczył.
Cezary Tomczyk o odpowiedzialności politycznej za aferę w Szpitalu Południowym: Po to są kontrole i audyty
Jednocześnie Tomczyk zwrócił uwagę, że wszystkie nazwiska polityków KO, którzy mieli rzekomo z takiej ekspresowej ścieżki dostępu do badań korzystać i które pojawiły się w przestrzeni publicznej „okazały się kłamstwem”. W tym kontekście wymienił marszałek Senatu Małgorzatę Kidawę-Błońską i posłankę KO Katarzynę Piekarską.
– Piekarska zemdlała w Sejmie, po tym, jak PiS opublikował kłamliwą infografikę – przypomniał (posłanka KO leczy się onkologicznie, PiS udostępniał infografikę, z której wynikało, że była wśród polityków, którzy korzystali z usług Szpitala Południowego bez kolejki, na której umieszczono m.in. ją; w ubiegłym tygodniu posłanka zasłabła w Sejmie, potem mówiła w rozmowie z TVN24, półżartem, że był to efekt tego, iż PiS „podniósł jej ciśnienie”).
– Ta kwestia, z punktu widzenia tego, co PiS zrobił, jest nie do obrony – ocenił Tomczyk.
W kontekście odpowiedzialności za sytuację w Szpitalu Południowym wiceminister obrony przypomniał o odwołaniu zarządu szpitala i jego rady nadzorczej. – Audyt, jeśli chodzi o SOR-y, jest prowadzony w Warszawie we wszystkich szpitalach miejskich – dodał. Zrobiliśmy to, co należało zrobić – podsumował
Tomczyk jednoznacznie zaprzeczył też, jakoby nad Kacprzykiem był rozpostarty „parasol polityczny”.
Pytany o odpowiedzialność polityczną, m.in. wobec kierownictwa stołecznych struktur KO, wiceminister obrony odpowiedział, że „po to są kontrole i audyty, żeby wyciągnąć z tego mądre wnioski i sprawdzić dokładnie, jaka była kwestia tego szpitala”. – Reakcja premiera, reakcja miasta stołecznego Warszawy była natychmiastowa – podsumował.