Według części źródeł tankowiec pod rosyjską banderą, „Anatolij Kołodkin”,  już dotarł w rejon wyspy, choć dane z systemów śledzenia ruchu morskiego wskazywały, że nadal znajdował się na wodach terytorialnych Kuby i miał zacumować dopiero następnego dnia. 

Jednostka znajduje się na liście jednostek objętych sankcjami nałożonymi przez USA, Unię Europejską i Wielką Brytanię w związku z wojną w Ukrainie.

Czytaj więcej

Wojsko Kuby szykuje się na możliwy atak USA, mówi kubański minister

Docelowym miejscem dostawy jest port w Matanzas – strategiczny punkt dla kubańskiej gospodarki. Kraj produkuje zaledwie około 40 proc. potrzebnego paliwa, dlatego import jest niezbędny do utrzymania funkcjonowania systemu energetycznego. Szacuje się, że z tej dostawy można uzyskać ok. 180 tys. baryłek diesla, co pokryłoby zapotrzebowanie wyspy na mniej więcej 9–10 dni.

Donald Trump „nie ma problemu” z dostawą rosyjskiej ropy

Prezydent Donald Trump powiedział w niedzielę wieczorem, że „nie ma problemu” z rosyjskim tankowcem u wybrzeży Kuby dostarczającym pomoc humanitarną na wyspę.

Zapytany, czy doniesienia „New York Timesa” o zezwoleniu na dotarcie tankowca na Kubę są prawdziwe i czy nie obawia się, że wzmocni to sytuację Putina, Trump odpowiedział: – To mu nie pomoże. Straci tylko jeden statek z ropą. Jeśli jakiś kraj chce teraz wysłać trochę ropy na Kubę, nie mam nic przeciwko, niezależnie od tego, czy to Rosja, czy nie  – powiedział Trump. – To nie będzie miało żadnego wpływu. Kuba jest skończona. Mają zły reżim. Mają bardzo złe i skorumpowane przywództwo i to, czy dostaną statek z ropą, nie będzie miało znaczenia - dodał.

Rosyjska pomoc dla kubańskich przyjaciół

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow poinformował w poniedziałek, że Rosja rozmawiała wcześniej ze Stanami Zjednoczonymi o transporcie ropy naftowej na Kubę. 

Rosja uważa za swój obowiązek nie stać z boku, lecz zapewnić niezbędną pomoc naszym kubańskim przyjaciołom – powiedział reporterom.

Prezydent USA grozi Kubie

I tak już bardzo trudna sytuacja gospodarcza Kuby pogorszyła się jeszcze po tym, jak administracja Donalda Trumpa odcięła wyspę od dostaw wenezuelskiej ropy, po akcji uprowadzenia prezydenta tego kraju, Nicolása Maduro .

Z powodu amerykańskiej blokady dostaw ropy, zapasy paliwa na Kubie gwałtownie się skurczyły, a kraj przeżywa jeden z najgłębszych kryzysów w swojej historii. Regularne wyłączenia prądu stały się normą. 16 marca, w obliczu amerykańskiej blokady naftowej i wielomiesięcznych niedoborów paliw i energii elektrycznej, cała wyspa pozostała bez zasilania. Blackout dotknął wszystkich – 10 milionów Kubańczyków.

Rząd Donalda Trumpa prowadzi najostrzejszą jak dotąd politykę wobec Hawany. Amerykański prezydent wprost zapowiada, że po Wenezueli i Iranie Kuba będzie następnym celem operacji Stanów Zjednoczonych, której efektem miałoby być obalenie komunistycznych władz.