Jak wskazuje stacja RMF FM, która poinformowała o sprawie, trzy miliony złotych to najwyższy budżet na ten cel od 2019 r.. Wówczas szefem resortu był jeszcze polityk PiS, Mariusz Błaszczak.

Czytaj więcej

Zaskakujący zakup MON. Po co resortowi armia pluszowych misiów?

Wydatki MON na upominki i promocję. „Priorytetem wzrost liczebności sił zbrojnych” 

„Działania informacyjno-promocyjne to narzędzie komunikowania ze społeczeństwem wspierające rekrutację i promujące programy realizowane przez ministerstwo” – wyjaśniają urzędnicy, dodając w rozmowie z RMF FM, że  jednym z priorytetów Ministerstwa Obrony Narodowej jest między innymi wzrost liczebności sił zbrojnych.

Jak wskazuje kierowany przez Władysława Kosiniaka-Kamysza resort, podczas gdy wcześniej wydatki te były rozproszone, teraz – inaczej niż w latach poprzednich – kwota przeznaczana na upominki dotyczy „całej grupy zakupowej”. Co to oznacza? Mieścić się mają w niej wszelkie upominki z logo i bez logo ministerstwa, a także między innymi materiały promocyjne, monety okolicznościowe czy medale.

RMF FM zauważa, że w ostatnich latach łączna kwota wydatków MON-u, które związane były z promocją, po zsumowaniu wszystkich rozproszonych kosztów, była znacznie niższa – w ubiegłym roku było to ponad 2,2 mln zł, zaś dwa oraz trzy lata temu – 160 tys. zł. 

Za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości w 2019 r. – kiedy szefem Ministerstwa Obrony Narodowej był Mariusz Błaszczak – pula tych środków przekroczyła natomiast trzy mln zł. 

Czytaj więcej

MON zamawia misie. Opozycja kpi

Po co MON armia pluszowych misiów? Niespotykane zakupy resortu 

To nie pierwsze tego typu doniesienia, które pojawiają się w ostatnim czasie. Jak informowała „Rzeczpospolita” kilka dni temu, resort obrony złożył zamówienie na 2 tys. przytulanek. W opisie przedmiotu zamówienia można przeczytać między innymi, że misie mają być one „wykonane z miękkiego pluszu” i „przyjemne w dotyku”, a ich „strój ma być przyszyty na stałe do futra”. Specyfikacja przewiduje, że wykonawca zaprezentuje „projekt graficzny zabawki misia pluszowego”, a następnie „przed rozpoczęciem produkcji przedstawi do zatwierdzenia produkt wzorcowy, zwany dalej prototypem”, do którego ministerstwo będzie mogło wnieść poprawki.

Ogłoszenie w sprawie misiów MON zamieściło jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Oferty zbierano do połowy stycznia, a na początku lutego wybrano dostawcę pluszowych zabawek. Jest nim firma z Warszawy, która dostarczy misie za 46,5 tys. zł, co w przeliczeniu na jednego pluszaka daje cenę nieco ponad 23 zł. „Biorąc pod uwagę, że misie mają mieć 25 cm wysokości, nie jest ona wygórowana. Dużo większe kontrowersje może budzić sam fakt zakupu pluszaków przez MON”. – pisał Wiktor Ferfecki. 

Wydział Medialny Departamentu Komunikacji i Promocji MON nie odpowiedział na pytania „Rzeczpospolitej” o to, z jaką częstotliwością resort kupuje takie zabawki, jednak przyznał, że „zakupy misia Wojtka są dokonywane od co najmniej 2012 r. i stały się już symbolicznym gadżetem MON”. Wydział Medialny zaznaczył, że imię misia, które zresztą zgodnie ze specyfikacją najnowszego zamówienia ma być „z przodu na mundurze wydrukowane metodą sitodruku”, nie jest przypadkowe. Nawiązuje do legendarnego niedźwiedzia Wojtka, który towarzyszył żołnierzom armii gen. Władysława Andersa, a według niektórych relacji pomagał w przenoszeniu skrzyń z amunicją podczas bitwy pod Monte Cassino.