Według najnowszych informacji z USA, kandydat Demokratów Joe Biden jest bliski pokonania urzędującego prezydenta Donalda Trumpa w wyborach. Bidenowi do zwycięstwa brakuje 17 głosów elektorskich, czyli np. zwycięstwa w Pensylwanii lub w Nevadzie i Arizonie. Trwa liczenie głosów.

Dominik Tarczyński był w Polskim Radiu 24 pytany, czy "konserwatyści w Stanach Zjednoczonych mają przechlapane".

Czytaj także:
Wybory w USA. Exit poll: Trump zyskał głosy Latynosów w Teksasie i na Florydzie

- Nie sądzę, żeby dochodziło do jakichś drastycznych sytuacji. Kolokwialnie mówiąc, tak naprawdę nikt nie będzie miał przechlapane, mam nadzieję - no chyba, że Kamala Harris, wiceprezydent, która chciałaby być wiceprezydentem, bo tego ogłosić jeszcze nikt nie może, będzie chciała praktykować to, co robiła w przeszłości - odparł polityk.

- Wszyscy wiemy, ci, którzy obserwują politykę amerykańską wiedzą, że jest to skrajnie lewicowa przedstawicielka środowisk także proaborcyjnych, więc jeżeli już to najbardziej przechlapane mogą mieć nienarodzone dzieci, i mówię o tym bardzo poważnie - podkreślił eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości.

Dominik Tarczyński zastrzegł, że komentowanie tego, z jakimi konsekwencjami wiąże się wybór Bidena, jest przedwczesne, "bo ten wybór jeszcze się nie dokonał".

Sztab Donalda Trumpa domaga się ponownego przeliczenia głosów w stanie Wisconsin. - Proces składania protestów wyborczych, domaganie się przeliczenia ponownie głosów nie jest czymś nadzwyczajnym - ocenił europoseł PiS przypominając, że w 2016 r. Hillary Clinton także prosiła o przeliczenie głosów w Wisconsin.