Finlandia nie wyklucza uruchomienia art. 5 NATO, jeżeli się potwierdzi, że za uszkodzeniem jedynego podmorskiego kabla do transmisji danych łączącego kraj z Europą Środkową (biegnie z Helsinek do niemieckiego Rostocku) stoi któreś z państw trzecich. Mniej więcej w tym samym czasie uszkodzono też inny kabel telekomunikacyjny biegnący po dnie Bałtyku z Litwy do Szwecji.
Wprost żadne z tych państw na razie nie obwiniło Moskwy, ale nikt nie ma wątpliwości, że Bałtyk jest jednym z kluczowych teatrów rosyjskich działań hybrydowych wymierzonych w Europę. Jeszcze we wrześniu amerykańskie media ostrzegały, że Stany Zjednoczone wykryły wzmożoną aktywność Rosji w okolicach ważnych kabli podmorskich w różnych częściach świata, nawet bardzo oddalonych od rosyjskich wybrzeży. A to przecież kluczowa infrastruktura dla globalnego ruchu telekomunikacyjnego i internetowego. Sabotaż na dnie Bałtyku (gdyby się potwierdził) byłby elementem rosyjskiego szantażu Zachodu w obliczu możliwych rozmów pokojowych. Niejedynym.