- Powiedzcie im (wygnanej opozycji), że będę kandydował - powiedział Łukaszenko dziennikarzom w lokalu wyborczym po głosowaniu w wyborach parlamentarnych i samorządowych.

- Nikt, żaden odpowiedzialny prezydent nie porzuciłby swoich ludzi, którzy poszli za nim do walki — dodał Łukaszenko.

69-letni Łukaszenko rządzi Białorusią od 1994 roku i jest jednym z najbliższych sojuszników prezydenta Rosji Władimira Putina.

- Do wyborów prezydenckich pozostał jeszcze rok. Wiele rzeczy może się zmienić - tłumaczył w rozmowie z dziennikarzami. - Oczywiście, ja i my wszyscy, społeczeństwo, będziemy reagować na zmiany, które zajdą w naszym społeczeństwie i sytuację, w której zbliżymy się do wyborów za rok — dodał. 

Czytaj więcej

Irena Lasota: Pisząc o zbrodniach Rosji, zapominamy o tym, co dzieje się na Białorusi

Wybory na Białorusi. Cichanouska wzywa do bojkotu

W niedzielę na Białorusi zorganizowano wybory parlamentarne. W lokalach wyborczych zwiększono poziom bezpieczeństwa, a opozycja wzywa do bojkotu.

Powszechnie oczekuje się, że wybory  umocnią pozycję Łukaszenki. Tylko cztery partie, z których wszystkie popierają jego politykę, zostały oficjalnie zarejestrowane do udziału w wyborach. Ponad 10 partiom odmówiono w zeszłym roku rejestracji.

Czytaj więcej

Aleksandr Łukaszenko mówi o III wojnie światowej. "Obawy nie są bezpodstawne"

Liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska, która twierdzi, że jej zwycięstwo nad Łukaszenką w wyborach prezydenckich w 2020 r. zostało skradzione, określiła wybory jako "farsę" i wezwała do bojkotu.

-W wyborach nie ma ludzi, którzy zaproponowaliby prawdziwe zmiany, ponieważ reżim dopuścił do udziału tylko wygodne dla niego marionetki — powiedziała. -Wzywamy do bojkotu tej bezsensownej farsy, do zignorowania tych wyborów bez wyboru - zaapelowała.