Parlamentarny Zespół na rzecz Praw Dzieci do Obojga Rodziców – tak nazywa się jeden z najmłodszych zespołów sejmowych. Założyli go posłowie Kukiz'15.
– Dzieci odbierane są zarówno ojcom, jak i matkom. Chcemy się skupić na dobru dzieci, a nie rodziców – mówi przewodniczący zespołu Paweł Skutecki.
W praktyce jednak zespół zajmie się głównie problemami ojców, którzy tracą kontakt z dziećmi po rozwodzie. O ich problemach mówi się najczęściej.
Według GUS w 2014 roku sądy przyznały opiekę nad dzieckiem matce w 60,7 proc. spraw rozwodowych, w 33,1 proc. obojgu rodzicom, a ojcu tylko w 4,5 proc. Takie proporcje utrzymują się od lat. Zmienić miała je ubiegłoroczna nowelizacja kodeksu rodzinnego. Zgodnie z nią sąd powinien dążyć do pozostawienia obojgu rodzicom władzy rodzicielskiej.
Zdaniem posła Skutteckiego w praktyce zmieniło się niewiele. – Kierunek zmian jest dobry, jednak diabeł tkwi w szczegółach. Często oboje rodzice mają prawo do opieki, ale ojcu trudno je wyegzekwować, bo matka bez przyczyny odmawia widzenia – mówi.
Dlatego jego zespół chce pracować nad dalszymi zmianami w prawie. Jednym z głównych celów jest upowszechnienie opieki naprzemiennej, w ramach której przez taki sam okres, przykładowo przez dwa tygodnie, dzieckiem opiekuje się matka, a potem ojciec.
Jednak kontrowersje może budzić nie tyle program prac zespołu, ile jego skład. Formalnie tworzy go siedmioro posłów. W praktyce zasiada w nim jednak również około 30 przedstawicieli organizacji pozarządowych. To w dużej mierze działacze stowarzyszeń na rzecz praw ojców, w tym najgłośniejszego – Dzielnego Taty. Można było o nim usłyszeć przy sprawie trzyletniego Fabianka.
W listopadzie dziecko uprowadził sprzed bloku w Radomiu jego ojciec Sebastian N. Wraz z dwoma innymi mężczyznami odjechał z synem samochodem. Policja po dziesięciu dniach zatrzymała ojca, któremu pomagało Stowarzyszenie Dzielny Tata. W internecie rozpowszechnia ono kontrowersyjny „Poradnik okradzionego ojca", którym kierowali się porywacze.
Lider stowarzyszenia Michał Fabisiak mówi, że nie ma sobie nic do zarzucenia. – Często zdarza się, że po rozpadzie związku dziecko nie wraca do miejsca zamieszkania, ale przenosi się z mamą do babci. Tam sąd ustala jego miejsce zamieszkania. Wtedy ojciec, mimo posiadanego prawa do opieki, może tylko odbić dziecko – mówi Fabisiak.
Tej opinii nie podziela prokuratura. Sebastian N. trafił do aresztu pod zarzutem uprowadzenia dziecka. Grozi mu dziesięć lat więzienia.
Michał Fabisiak wraz z kilkoma działaczami Dzielnego Taty wszedł w skład zespołu. – Stowarzyszenie działa widowiskowo, nie zawsze skutecznie, ale te osoby bez wątpienia są ekspertami – broni ich Paweł Skutecki.
Posłanka PO Magdalena Kochan uważa jednak, że skład ekspertów zespołu mógłby być szerszy. – Nie warto się opierać na jednej stronie. Posłowie Kukiz'15 mogliby zaprosić też organizacje pomagające dzieciom wychowywanym przez jednego rodzica albo przedstawicieli rzecznika praw dziecka – komentuje.