30 sierpnia to prawdopodobnie ostatni dzień w tej kadencji, który posłowie spędzą przy ul. Wiejskiej. Tego dnia odbędzie się trzeci dzień 81. posiedzenia Sejmu, nietypowego, bo formalnie rozpoczętego już w połowie sierpnia.
81 posiedzeń Sejmu - kiedyś było ponad 100
Jeśli marszałek Elżbieta Witek przed wyborami zwoła jeszcze posiedzenie, statystyk to raczej nie zmieni. A te są fatalne. Sejm obecnej kadencji jest najbardziej leniwy ze wszystkich po przemianie ustrojowej.
Czytaj więcej
Słabe wyniki prac Sejmu obecnej kadencji nie dziwią. Odzwierciedlają bowiem system władzy, który wprowadziło w Polsce Prawo i Sprawiedliwość Jarosł...
Do takich wniosków prowadzi porównanie danych z obecnej kadencji z poprzednimi po 1991 roku. Pod uwagę wzięliśmy tylko te trwające cztery lata, czyli pominęliśmy skrócone kadencje z lat 1991–1993 i 2005–2007. I najłatwiejszym do dostrzeżenia wnioskiem jest to, że jeszcze nigdy Sejm nie zbierał się tak rzadko.
81 posiedzeń Sejmu w kadencji to najmniej po 1991 roku. Już w ubiegłej kadencji było ich mało, bo 86, a wcześniej liczba posiedzeń zawsze przekraczała 100. Jeszcze większy spadek jest w liczbie dni sejmowych. W obecnej kadencji posłowie spędzili przy Wiejskiej tylko 194 dni, co po raz pierwszy jest wynikiem poniżej 200. W rekordowych kadencjach 1997– –2001 i 2001–2005 dni obrad Sejmu było grubo ponad 300.
Sejm: Najgorsze wyniki od początku lat dziewięćdziesiątych
Po raz pierwszy mniej niż 5 tys. razy zebrały się komisje sejmowe. Dotąd liczba ich posiedzeń, poza pierwszą kadencją rządów PiS, zawsze przekraczała 6 tys. Wszystko to przekłada się na niewielką liczbę uchwalonych ustaw. W tej kadencji było ich tyko 662, co jest najgorszym wynikiem od początku lat 90.
Czytaj więcej
Jeszcze żaden parlament po upadku PRL nie pracował tak mało intensywnie. Zdaniem opozycji po prostu przestał być potrzebny partii rządzącej.
Poseł PiS Marek Ast, szef Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, twierdzi, że niektórych statystyk nie należy oceniać negatywnie. – Jeśli zmniejszyła się liczba uchwalonych ustaw, to z punktu widzenia porządku prawnego jest to dobry sygnał. Liczba posiedzeń Sejmu i komisji skorelowana jest zaś właśnie z liczbą przyjmowanych aktów prawnych – wyjaśnia. Jego zdaniem na niższe statystyki miała wpływ pandemia.
Z tą oceną nie zgadza się wiceszefowa Komisji Finansów Publicznych Izabela Leszczyna z KO. – W pandemii Sejm pracował zdalnie – przypomina. Jej zdaniem prawdziwym powodem gorszych statystyk jest świadome ograniczenie przez PiS roli parlamentu. – Demokracja parlamentarna stała się atrapą, a niektórych negatywnych zjawisk nie widać w podstawowych statystykach. Na przykład nie mówią o tym, ile minut na sali obrad miała w poszczególnych kadencjach opozycja, a przecież nikt nie ograniczył jej dostępu do mównicy tak jak obecna marszałek Elżbieta Witek – mówi.
Jej zdaniem spadająca rola parlamentu to negatywne zjawisko m.in. dlatego, że rząd coraz silniej zadłuża Polskę poza budżetem. – Ten dług wynosi już 400 mld zł i jest poza kontrolą Sejmu – mówi. Zauważa też, że – paradoksalnie – mimo mniejszej liczby uchwalanych ustaw niezależne raporty mówią o inflacji prawa i jego złej jakości.