Andrzej Duda pytany był m.in. o konsekwencje relokacji  Grupy Wagnera i jej założyciela Jewgienija Prigożyna na Białoruś, co ma być efektem ugody z Kremlem po krótkotrwałym buncie i "marszu na Moskwę" najemników.

Czytaj więcej

Putin dziękuje funkcjonariuszom po marszu Prigożyna. "Powstrzymaliście wojnę domową"

Prezydent stwierdził, że sytuacja na Białorusi jest uważnie monitorowana nie tylko przez Polskę, ale także przez NATO i ta właśnie kwestia była ostatnio dyskutowana w Hadze. Istnieje bowiem możliwość, że przeniesienie najemników ma na celu zmuszenie Ukrainy do przeniesienia części jej sił zbrojnych na północną granice kraju, ale brana jest także pod uwagę możliwość wykorzystania wagnerowców do wpychania migrantów na terytorium Polski.

Dlatego Duda uważa decyzję o wzmocnieniu kontroli granicy z Białorusią za słuszną.

Czytaj więcej

Rząd reaguje na pojawienie się Grupy Wagnera na Białorusi

Pytany jednak, czy sytuacja ta nie spowoduje wprowadzenia w Polsce stanu wyjątkowego, a co za tym idzie - przesunięcia terminu wyborów, Duda odpowiedział, że "nikt poważny tego nie rozważa", a straszenie ludzi jest "elementem  kampanii".

- W ogóle nie rozważałem takiej kwestii i myślę, że nikt poważny tego w Polsce nie rozważa. Są tacy, którzy próbują siać niepokój, potrząsać polskim społeczeństwem - mówił Duda.

Wybory w październiku? Decyzja jeszcze nie zapadła

Andrzej Duda poinformował, że wybory parlamentarne odbędą się jesienią tego roku, bo "tak przewiduje polska konstytucja", ale decyzja co do konkretnej daty jeszcze nie zapadła.

Pojawiający się w mediach hipotetyczny termin 15 października miałby być, jako Dzień Papieski, "sprzyjający" władzy.

- Nie, no nie przesadzałbym, że będzie sprzyjała władzy. Dzień dobry jak każdy inny - mówił Duda.

Dodał, że decyzja o terminie wyborów zostanie ogłoszona w konstytucyjnym terminie. Sądzi też, że Polacy nie przepadają za zbyt długimi kampaniami wyborczymi i nie mieliby nic przeciwko temu, by była ona możliwie jak najkrótsza.