Obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej były w tym roku przesunięte o tydzień ze względu na święta Wielkanocy.
Przemawiając przed Pałacem Prezydenckim Kaczyński wspominał, że tuż po katastrofie nastąpił krótki okres wspólnoty i zjednoczenia narodu, który szybko został zastąpiony przez czas nienawiści i kłamstwa.
Prezes PiS przypomniał, że w ciągu 13 lat, jakie minęły od katastrofy, toczyły się śledztwa w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej, ale nie toczyło się nigdy śledztwo w sprawie możliwości zamordowania prezydenta RP.
Złożenie wniosku o wszczęcie takiego śledztwa zapowiedział już wcześniej Antoni Macierewicz. Śledztwo miałoby dotyczyć "przeprowadzenia zamachu na życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz morderstwa pozostałych 95 osób poprzez bezprawną ingerencję dokonaną na wojskowy samolot Tu-154 M".
Kaczyński wyraził nadzieję, że znajdą się "odważni prokuratorzy", którzy takie śledztwo poprowadzą.
W tym miejscu prezes PiS podziękował szefowi podkomisji smoleńskiej "za żelazną wolę i za upór" oraz za to, że "mimo upływu lat się nie cofał".
Prezes PiS stwierdził, że przez 13 lat od katastrofy w Polsce istniał potężny "front walki z prawdą", a wielu ludzi wierzyło i dotąd wierzy w "bzdurne opowieści" o np. "czterech podejściach do lądowania, generale pod wpływem alkoholu czy strachu pilotów".
Kaczyński stwierdził, że wyjaśnienie "do końca" i ukaranie winnych za "zbrodnię smoleńską" jest jednym z warunków "ostatecznego zwycięstwa".
- Zwycięstwa Polski lepszej: nieidealnej, ale takiej, w której naprawdę dąży się do tego, by ludzie mieli realnie równe prawa i aby nikt nie cierpiał głodu. Aby każdy mógł znaleźć dla siebie miejsce, jeśli tylko nie chce żyć w sposób nieakceptowalny dla społeczeństwa czy wręcz sprzeczny z prawem - mówił prezes PiS.