Podczas wtorkowego posiedzenia sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych odrzucono projekt ustawy dotyczącej badania rosyjskich wpływów. Przeciw projektowi ustawy opowiedziała się m.in. posłanka Solidarnej Polski Anna Maria Siarkowska.
Dzień później rzecznik PiS Rafał Bochenek zapowiedział zmiany personalne w składzie komisji, co dokonało się podczas głosowania w Sejmie. Z komisji odwołano Siarkowską. Posłanka straciła także miejsce w komisji obrony. Zastąpią ją Monika Pawłowska i Adam Śnieżek (oboje PiS).
"Zostałam odwołana z komisji administracji i spraw wewnętrznych oraz komisji obrony narodowej. To represja za głosowanie na komisji AiSW przeciwko niekonstytucyjnym rozwiązaniom, godzącym w prawo do sprawiedliwego procesu" - skomentowała tę decyzję Siarkowska.
"Pani Marszałek odmówiła mi nawet prawa do zabrania głosu z trybuny sejmowej i poinformowania posłów o tym, czego dotyczyć miało głosowanie" - dodała.
– Liczyliśmy bardzo na jednomyślne głosowanie. Tymczasem pani Siarkowska głosuje, nie pierwszy już raz, po swojemu i z opozycją - powiedział w rozmowie z TVP Info wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik.
- Ja się obawiam, że ważne projekty będą przepadały, bo pani Siarkowska znów zdecyduje się na głosowanie po swojemu. Na to nie możemy sobie pozwolić, gdy większość wisi na włosku - dodał.