W niedzielę tysiące zwolenników Bolsonaro wtargnęło do kilku budynków publicznych w stolicy kraju - w tym m.in. do parlamentu - i dopiero po kilku godzinach policji udało się odzyskać pełnię kontroli nad tymi budynkami.

Zwolennicy Bolsonaro protestują w Brazylii od czasu przegrania przez byłego prezydenta II tury wyborów 30 października 2022 roku (były prezydent uzyskał w niej 49,1 proc. głosów, wygrał Ignacio Lula da Silva uzyskując 50,9 procent głosów). Sympatycy byłego prezydenta domagają się interwencji armii. 

Czytaj więcej

Szturm zwolenników Bolsonaro na parlament Brazylii

Sam Bolsonaro otwarcie nie podważył wyników wyborów prezydenckich, choć jednocześnie publicznie nie uznał swojej porażki. Podkreślał też, że pokojowe demonstracje są częścią demokracji.

Lula podkreślił na swoim profilu na Facebooku, że "puczyści, którzy niszczyli mienie publiczne w Brasilii, są identyfikowani i zostaną ukarani".

Czytaj więcej

Brazylia: Bolsonaro potępia szturm swoich zwolenników na parlament

"Jutro wznawiamy pracę w Pałacu Plantalto (Pałac Prezydencki w Brasilii - red.). Zawsze Demokracja. Dobranoc" - dodał Lula.

Wcześniej prezydent Brazylii nazwał wydarzenia w stolicy "barbarzyńskimi", a zwolenników Bolsonaro, którzy uczestniczyli w zamieszkach, określił mianem "faszystowskich".

- Ci ludzie są wszystkim co jest ohydne w polityce - stwierdził na konferencji prasowej.

W związku z zamieszkami w Brasilii aresztowano co najmniej 400 osób - podają władze brazylijskiego Dystryktu Federalnego.