Marek Belka, po decyzji RPP z środy, by - mimo rosnącej inflacji - utrzymać stopy procentowe na obecnym poziomie, był pytany czy gdyby dziś był prezesem NBP głosowałby za podniesieniem stóp procentowych.

- Pewnie byłbym zwolennikiem podniesienia stóp. Inflacja nie tylko jest wysoka, ale ona w ostatnich miesiącach wręcz przyspiesza. W takich warunkach pogłębianie się ujemnych, realnych stóp procentowych jest (sytuacja, w której główna stopa referencyjna jest na poziomie niższym niż inflacja - red.) - z punktu widzenia polityki pieniężnej - polityką dość egzotyczną - ocenił były premier.

Czytaj więcej

Koalicja wisi na Ziobrze. „Solidarna Polska może mieć rację”

- W normalnych warunkach nie dziwiłbym się, że po jedenastokrotnym podniesieniu stóp procentowych bank centralny daje sobie czas na refleksję i na to, by spojrzeć jak podwyżki stóp oddziałują na strumienie kredytu, popytu - zauważył jednocześnie Belka.

Jednak były premier zwrócił uwagę, że "mamy sytuację dziwną".

NBP może ściągać nadmierną płynność za pomocą emisji obligacji wysokooprocentowanych, w ten sposób zamraża część środków

Marek Belka, były premier

- Z jednej strony podnoszenie stóp procentowych, a z drugiej stronie rośnie deficyt budżetowy na rok 2023. To jest sytuacja, z punktu widzenia inflacyjnego, katastrofalna - stwierdził wskazując, iż polityka rządu i polityka RPP są ze sobą niespójne.

- Powoduje to spadek inwestycji, a przede wszystkim spadek oszczędności. Oszczędności, a więc ta pula środków, z której ma być finansowany deficyt budżetowy, kurczy się. Efektem są rosnące koszty obsługi długu publicznego, ale także konieczność wyjścia na rynki zagraniczne i obarczenie naszej polityki obsługi długu publicznego ryzykiem kursowym - ocenił.

A czy podnoszenie stóp ma jeszcze sens wobec polityki powiększania deficytu przez rząd?

- Narodowy Bank Polski posiada także inne instrumenty oddziaływania na rynek. Może ściągać nadmierną płynność za pomocą emisji obligacji wysokooprocentowanych, w ten sposób zamraża część środków w sposób, który zwiększa skłonność do oszczędzania, a zmniejsza skłonność do rozpaczliwych zakupów, które obserwujemy na rynku - odparł Belka.

Były prezes NBP zwrócił też uwagę, że w ciągu ostatnich kilku lat nie było żadnej wypowiedzi przedstawicieli NBP na temat polityki rządu. - A w tej sytuacji spodziewałbym się tego, tak powinien działać niezależny bank centralny - ocenił.