Do premiera Mateusza Morawieckiego wpłynął wniosek w sprawie dymisji wiceministra rolnictwa Norberta Kaczmarczyka. Wniosek został przyjęty.
Szef rządu informują o tym, podkreślił, że zgodnie z umową koalicyjną, Solidarna Polska ma prawo wskazać kolejnego kandydata na stanowisko wiceministra.
Czytaj więcej
Do premiera Mateusza Morawieckiego wpłynął wniosek w sprawie dymisji wiceministra rolnictwa Norberta Kaczmarczyka. Wniosek został przyjęty.
Kaczmarczyk w środę rano odniósł się do decyzji w sprawie swojego zasiadania w rządzie.
"Jestem rolnikiem i pochodzę z rolniczej rodziny. Wszystko co mamy zawdzięczamy wyłącznie naszej ciężkiej pracy. Ani ja, ani nikt z moich bliskich nie złamaliśmy prawa. Insynuacje, które ukazały się w mediach, są nieprawdziwe" - napisał polityk Solidarnej Polski.
"Ich skala jest niewyobrażalna. To zaplanowane, świadome działanie, mające na celu zniszczenie mojej osoby. Cierpi na tym moja rodzina, atakowane jest środowisko polityczne Zjednoczonej Prawicy. Z oszczercami spotkam się w sądzie - kancelaria prawna w moim imieniu będzie wytaczać im sprawy" - zapowiedział poseł.
Kaczmarczyk przekonuje, że "decyzja o odwołaniu nie ma merytorycznego uzasadnienia". "To polityczno-medialna intryga. Zapadła w atmosferze nagonki, która dotknęła mnie i moich bliskich w najważniejszym momencie życia, gdy wstąpiłem w związek małżeński" - ocenia.
"Zawsze z determinacją występowałem przeciw każdemu złemu pomysłowi wymierzonemu w polskich rolników, takiemu jakim była „piątka dla zwierząt”. Głosowałem przeciwko niemu i dziś ponoszę również tego konsekwencje" - zapowiada polityk.
"Utrata rządowego stanowiska nie zawróci mnie z tej drogi. Nadal będę pracował dla dobra polskiego rolnictwa, korzystając z niezwykle cennych doświadczeń, które nabyłem podczas mojej misji w ministerstwie" - kończy Kaczmarczyk.