Michał Kolanko: Czy ten moment rok po powrocie Donalda Tuska nie jest dla pana szczególnie trudny? Bo jest takie poczucie, że przesilenie dla Polski 2050 nadeszło. Z wielu powodów. I właśnie teraz.

Miałem takie wrażenie kilka miesięcy temu. Mieliśmy najpoważniejszy kryzys finansowy – liczni darczyńcy po wybuchu wojny poszli wspierać Ukrainę, i trudno im się dziwić. Inni zmęczyli się czekaniem na wybory, które wciąż dopiero za rok. To na parę długich tygodni ograniczyło naszą aktywność – mieliśmy mnóstwo pomysłów, ale nie mieliśmy za co ich „wypakować”. Przeorganizowaliśmy się jednak, nabraliśmy nowego wiatru w żagle, coraz wyraźniej czujemy, że czas rozstrzygnięć jest blisko, widzimy jak bardzo aktywne robią się znów nasze terenowe struktury. Wszyscy chcemy zmiany.

Co jeszcze dla pana liczy się w tym krajobrazie?

Krajowym? Polska polityka będzie tej jesieni terenem mocno sejsmicznym. Nazbierało się. Im głębiej będziemy wchodzili w jesień, im bardziej ludzie będą dostawali w twarz ratami kredytów, dewaluacją płac, rachunkami za wszystko - tym większych wstrząsów możemy się spodziewać. Ster polityki wróci do suwerena, który przez dłuższy czas oglądał ją raczej z dystansu, zajęty swoimi sprawami, ale teraz jest na serio zaalarmowany tym, co dzieje się w jego portfelu. Tak głębokiego kryzysu nie było przecież w Polsce od początku lat 90. Przypuszczam, że to przełoży się na ogólne wzburzenie. Możemy się spodziewać wszelkich ruchów w Sejmie, końca kadencji wcześniej, problemów z budżetem, kolejnych festiwali nepotyzmu, niestabilności większości sejmowej. Rozmawiamy przecież również z posłami z „tamtej strony”. Widzimy, że widzą, jak grunt zaczyna palić im się pod nogami.

Są posłowie z PiS-u, którzy chcieliby do pana przejść?

Pół roku temu posłowie z tamtej strony uciekali od kontaktu, żeby broń Boże nie zrobiono nam żadnego zdjęcia i aby nikt nie doniósł. Dzisiaj podchodzą sami i wyciągają rękę, pytając, co tam słuchać i czy może jakaś herbata. Niech to wystarczy za komentarz.

Cały wywiad w środowym wydaniu "Rzeczpospolitej" i na rp.pl