"Często jestem pytany, dlaczego moje posty w Telegramie są tak surowe" - napisał Mieedwiediew.
"Odpowiedź brzmi: nienawidzę ich. To dranie i zwyrodnialcy. Chcą naszej śmierci, śmierci Rosji" - pisał polityk. Dodał na koniec: "O póki żyję, zrobię wszystko, aby zniknęli".
Miedwiediew niemal codziennie zamieszcza wpisy na Telegramie, w których straszy użyciem broni jądrowej lub oskarża Zachód o spisek przeciwko Rosji, realizowany "rękami zmanipulowanych Ukraińców".
Przekonuje też, że Polska ma zamiar zagarnąć część terytorium Ukrainy, aby "pomścić rozbiory". W obszernym wpisie z marca tego roku stwierdził m.in. że wszystko, co Polska mogla stracić przez swoją "patologiczną rusofobię", zostało już stracone.
Czytaj więcej
Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew skomentował słowa prezydenta Andrzeja Dudy na temat braku granic między Polską a Ukrainą. Jego zdaniem świ...
"Pomimo tego, że w naszym kraju nie ma zwyczaju ukrywania nawet najciemniejszych kart naszej wspólnej historii, w Polsce marzą o zapomnieniu o czasach II wojny światowej. Przede wszystkim o tych radzieckich żołnierzach, którzy pokonali faszyzm, wypędzili najeźdźców z polskich miast i nie pozwolili wysadzić Krakowa, wyzwolili więźniów Auschwitz i Majdanka" - pisał polityk, zapewniając jednocześnie, że "w Rosji nie ma i nigdy nie było nastrojów antypolskich". Dowodem na to ma być "wybuch współczucia" wśród Rosjan po katastrofie smoleńskiej.
Miedwiediew wyraża w tym wpisie nadzieję, że Polacy kiedyś sami zrozumieją, że "współpraca gospodarcza z naszym krajem jest korzystna dla Polaków, nieodzowne są więzi międzyludzkie, niezbędna jest wymiana kulturalna i naukowa między miejscami narodzin Puszkina i Mickiewicza, Czajkowskiego i Chopina, Łomonosowa i Kopernika".
A gdy Polacy to zrozumieją, pisze Miedwiediew, "najprawdopodobniej dokonają właściwego wyboru - na własną rękę, bez podszeptów i presji ze strony zagranicznych elit cierpiących na demencję".