To pierwszy test wyborczy dla partii Borisa Johnsona po tym, jak został on ukarany grzywną za udział w przyjęciu urodzinowym w 2020 roku, przy organizacji którego złamano obowiązujące wówczas przepisy dotyczące zachowania dystansu społecznego w związku z epidemią koronawirusa.

Wybory odbywają się też w czasie, gdy w Wielkiej Brytanii gwałtownie rosną koszty życia.

Wstępne wyniki wskazują, że torysi stracili 63 radnych. Główna partia opozycyjna, Partia Pracy, zyskała 29 radnych a Liberalni Demokraci - 34 radnych. 19 radnych zyskali Zieloni.

Konserwatyści doznają czegoś w rodzaju odrzucenia przez wyborców

Prof. John Curtice, politolog

Całościowe wyniki wyborów poznamy jeszcze w piątek.

- Te wyniki pokazują, że Konserwatyści doznają czegoś w rodzaju odrzucenia przez wyborców - uważa brytyjski politolog, prof. John Curtice.

W czwartkowych wyborach do obsadzenia było niemal 7 tys. mandatów radnych, w tym w Londynie, Szkocji i Walii.

Czytaj więcej

Irlandia zrobi w czwartek krok ku zjednoczeniu

Wyniki wyborów w Londynie wciąż wpływają, ale wstępne szacunki wskazują, że Partia Pracy może powiększyć swój stan posiadania w niektórych dzielnicach stolicy. Partia Konserwatywna może m.in. utracić kontrolę nad gminą Wandsworth, jedną z 12 gmin tzw. Londynu Wewnętrznego.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ