"Uważam że ta wojna była błędem i zawsze tak twierdziłem. Trzeba jak najszybciej znaleźć rozwiązanie pokojowe" - oznajmił Gerhard Schroeder w rozmowie z dziennikiem "New York Times". Były kanclerz Niemiec, od lat zatrudniony w rosyjskich spółkach energetycznych, chce być mediatorem w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, ale także reprezentować niemieckie interesy.

W wywiadzie Schroeder przekonuje, że ma dobre relacje z prezydentem Rosji, a ten „jest zainteresowany zakończeniem wojny”. W marcu Niemiec był w Moskwie i rozmawiał z Putinem, jego doradcą Władimirem Miedinskim i oligarchą Romanem Abramowiczem. Podczas wizyty w Moskwie był przyjmowany jak głowa państwa. Zniesiono wobec niego wymóg kwarantanny w związku z koronawirusem, ale musiał wykonać rosyjski test PCR. Z Putinem rozmawiał przy słynnym długim stole.

Nigdy nie ujawnił szczegółów tej rozmowy, ale stwierdził, że "to nie jest takie proste. Jest kilka punktów, które należy wyjaśnić".

Schroeder od początku wojny nie wygłosił żadnego oświadczenia potępiającego rosyjską agresję i działania Putina w Ukrainie. Nie zrezygnował też z pracy dla rosyjskich firm.

W 2020 roku, pytany o otrucie Aleksieja Nawalnego, Schroeder publicznie zbagatelizował tę sprawę. Dziś, zapytany o rosyjskie zbrodnie w Buczy, odpowiada, że "trzeba to zbadać", ale dodaje, że nie sądzi, by rozkazy pochodziły od Putina.

Jednocześnie były kanclerz przekonuje, że „nie można na dłuższą metę izolować kraju takiego jak Rosja, ani politycznie, ani ekonomicznie. Niemiecki przemysł potrzebuje surowców, które ma Rosja. Nie chodzi tylko o ropę i gaz, ale także o rzadkie surowce, których nie da się w prosty sposób zastąpić”.