Oznacza to, że w porównaniu do badania z końca lutego, Fidesz zyskał w tym badaniu jeden punkt procentowy poparcia.

Wspólna lista opozycji, na której znalazło się sześć opozycyjnych partii - od prawicowego Jobbiku po socjaldemokratów - może liczyć na 32 proc. poparcia.

Ok. 20 proc. respondentów nie zdecydowało jeszcze na kogo oddadzą swój głos.

Sondaż przeprowadzono w ostatnich dniach marca.

Z kolei w sondażu Zavecz Research, przeprowadzonego między 21 a 27 marca i opublikowanego we wtorek późnym popołudniem wynika, że Fidesz może liczyć na 39 proc. poparcia, a lista opozycji - na 36 proc. Jeśli wziąć pod uwagę wyłącznie wyborców, którzy wiedzą na kogo oddadzą głos, Fidesz uzyskuje 50 proc. poparcia a wspólna lista opozycji - 46 proc. 

Czytaj więcej

Czarnecki: Jeśli komuś można zarzucić związki z Orbanem, to nie PiS-owi

Zbliżające się wybory parlamentarne na Węgrzech to pierwsze od 2010 roku wybory, w których partia Orbana może przegrać z opozycją, po tym jak opozycyjne partie zdecydowały się na start z jednej listy.

Wspólnym kandydatem węgierskiej opozycji na premiera jest centroprawicowy polityk, Peter Marki-Zay, burmistrz miasta Hodmezovasarhely.

43 proc.

Tylu wyborców Fideszu uważa, że inwazja Rosji na Ukrainę była usprawiedliwiona

Z sondażu instytutu Median wynika też, że spośród wyborców Fideszu 37 proc. uważa, że inwazja na Ukrainę była nieusprawiedliwiona, podczas gdy zdaniem 43 proc. jest ona usprawiedliwiona. W całym węgierskim społeczeństwie liczby te wynoszą - odpowiednio - 55 i 28 proc.

Orban potępił inwazję Rosji na Ukrainę, ale nie zgodził się na transport broni dla Ukrainy przez terytorium Węgier. Budapeszt sprzeciwia się też nałożeniu sankcji na rosyjski sektor energetyczny podkreślając, że byłoby to zbyt kosztowne dla węgierskiej gospodarki, uzależnionej od rosyjskiej ropy i gazu.