Premier Boris Johnson mierzy się z narastającym kryzysem w związku z oburzeniem wywołanym serią zakrapianych alkoholem przyjęć, które odbyły się podczas lokcodnwu w jego biurze i rezydencji przy Downing Street.
Najnowsza kontrowersja pojawiła się, gdy podczas wymiany zdań w parlamencie w poniedziałek, Johnson oskarżył lidera Partii Pracy Keira Starmera o to, że nie ścigał Jimmy'ego Savile'a, jednego z najgorszych brytyjskich przestępców seksualnych, gdy był szefem prokuratury.
Ta wypowiedź rozwścieczyła nie tylko przeciwników Johnsona, ale także niektórych członków jego własnej partii.
Premier odmówił przeprosin, ale w czwartek wycofał się z tej opinii. Nie wystarczyło to jednak, aby powstrzymać Munirę Mirzę, która pracowała z nim przez 14 lat, przed odejściem z pracy, a także wywołała krytykę ze strony ministra finansów Rishiego Sunaka.
Czytaj więcej
W dzisiejszej rozmowie telefonicznej premier Boris Johnson i prezydent Władimir Putin zgodzili się szukać "w duchu dialogu" pokojowego rozwiązania...
Premiera opuścili w czwartek także szef sztaby Dan Rosenfield, prywatny sekretarz Marin Reynolds i dyrektor ds. komunikacji Jack Doyle.
Zapytany, czy premier powinien był przeprosić, Sunak, uważany za głównego pretendenta do zastąpienia Johnsona, powiedział: "Będąc szczerym, nie powiedziałbym tego i cieszę się, że premier wyjaśnił, co powiedział".
Savile, sławny gospodarz telewizyjny i radiowy, nigdy nie został postawiony w stan oskarżenia, mimo wielu dochodzeń policyjnych i ostrzeżeń dotyczących jego postępowania. Po jego śmierci w 2011 roku w wieku 84 lat ujawniono, że Savile wykorzystywał setki ofiar, z których najmłodsza miała zaledwie osiem lat.
Starmer, który kierował prokuraturą w czasie, gdy Savile był przedmiotem śledztwa, nie był bezpośrednio zaangażowany w sprawę, ale później przeprosił za błędy.