Kiedy Solberg stwierdziła, że Store wolałby rywalizować w wyborach z Donaldem Trumpem albo Margaret Thatcher niż z nią, lider norweskiej lewicy stwierdził, iż rząd Solberg może poprowadzić Norwegię w tym samym kierunku, w którym Trump chce poprowadzić USA.

- Nie jesteśmy dziś w takim miejscu. Ale czy możemy do niego dojść? Tak. Mamy rząd, który uczynił priorytet z obniżki podatków i który chce sprywatyzować sektor publiczny - stwierdził Store.

Solberg odparła, że propozycje jej Partii Konserwatywnej nie mają nic wspólnego z tym, co proponuje Trump. - Chcemy dbać o nasz potencjał wzrostu. Chcemy dbać o najsłabszych członków społeczeństwa. Byłoby dobrze, gdybyśmy rozmawiali o norweskiej polityce i nie wprowadzali do dyskusji Donalda Trumpa - podkreśliła.

Premier Norwegii zastrzegła jednocześnie, że z szacunku do demokratycznego systemu USA nie zamierza ostrzegać Amerykanów przed wyborem Trumpa, mimo tego, że jego wypowiedzi ją martwią. - M.in. te, które dotyczą NATO i broni atomowej. Nie uważam, aby (propozycje Trumpa - red.) były odpowiedzią na wyzwania, jakie stoją przed Ameryką. Ale jako premier Norwegii nie mogę ostrzegać wyborców w innych krajach przed popieraniem określonych kandydatów - podkreśliła Solberg.

Premier Norwegii stwierdziła też, że czasem trudno jej stwierdzić, czy Trump naprawdę wierzy w to co mówi, czy może jego wypowiedzi są efektem cynicznej kalkulacji wyborczej.

Rywal Solberg, lider Partii Pracy był bardziej zdecydowany w ocenie Trumpa. - Jego słowa są groźne. A USA to otwarta demokracja, więc możemy mówić, co myślimy o Trumpie. A ja myślę, że jest groźny - powiedział Sore.