Reklama

Ryzykowny powrót premier Szydło z Londynu

Dopiero dzięki interwencji pilota samolotu, którym z Londynu miała wracać polska delegacja z premier Szydło na czele, część pasażerów opuściła pokład. Wcześniej maszyna była przeciążona. - To tupolewizm - skwitował Witold Waszczykowski.

Aktualizacja: 05.12.2016 10:46 Publikacja: 05.12.2016 10:24

Ryzykowny powrót premier Szydło z Londynu

Foto: AFP

Decyzję o tym, by akredytowani na wizytę w Londynie dziennikarze wracali do Polski nie CASĄ, którą przylecieli na Wyspy, ale rządowym embraerem 175, podjął ktoś z KMRM - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".

Ponieważ okazało się, że połączenie pasażerów dwóch rejsów w jednym samolocie przeciąża go, pilot maszyny zażądał, aby "nadwyżkowi" pasażerowie opuścili pokład.

Nie było jednak nikogo, kto by wskazał, które konkretnie osoby mają wysiąść i kilka godzin czekać na lotnisku w Luton na przylot CASY.

Jak pisze dziennikarz "DGP", podczas tłumaczenia ministrowi Waszczykowskiemu przyczyn zamieszania, z ust szefa resortu spraw zagranicznych padło stwierdzenie: - To tupolewizm.

Negocjacje trwały kilkadziesiąt minut. W końcu grupa ochotników opuściła samolot i rządowa ekipa z premier Szydło, m.in. ministrami Mateuszem Morawieckim, Antonim Macierewiczem, Witoldem Waszczykowskim, wróciła do kraju.

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Kolejny polityk odchodzi z Polski 2050. „Jestem wierny obietnicom”
Polityka
Czy Rafał Brzoska wejdzie do polskiej polityki? Ustalenia „Rzeczpospolitej”
Polityka
Donald Tusk: Ta noc pokazała, jak ważny jest program SAFE
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama