Kilku mężczyzn w niemieckich mundurach zgwałciło 15-letnią Litwinkę – taka wiadomość trafiła na mejle litewskich polityków i do internetu. Dziewczynka miała być sierotą z domu dziecka w Jonawie koło Kowna.
Niemcy dowodzą jednym z czterech batalionów NATO, które wzmacniają flankę wschodnią sojuszu – tym na Litwie (pozostałe są w Estonii – pod dowództwem Brytyjczyków, na Łotwie – Kanadyjczyków, i w Polsce – Amerykanów). Berlin rozdrażnił tym Moskwę. Czy aż tak bardzo, że zdecydowała się ona oczernić niemiecką armię?
We wtorek wieczorem mejla z zawiadomieniem o gwałcie dostał m.in. przewodniczący litewskiego Sejmu Viktoras Pranckietis. Wczoraj sprawę omawiali ministrowie obrony państw NATO zebrani w Brukseli.
Obecny tam szef resortu obrony Litwy Raimondas Karoblis powiedział agencji BNS, że dezinformacja „pochodzi z Rosji, choć mogą ją rozsiewać i jacyś gracze z Litwy".
Akcja jest najwyraźniej sterowana z Rosji – napisał z kolei portal najważniejszego niemieckiego tygodnika „Der Spiegel". Sprawa przypomina, dodał portal, inną operację dezinformacyjną z Berlina sprzed roku. Rosjanie rozpuścili plotkę, że imigranci zgwałcili młodą Rosjankę w niemieckiej stolicy. Wywołało to antyimigranckie protesty.
Zgłoszenie o gwałcie nieletniej Litwinki sprawdzała w środę policja z Kowna i – jak podały media litewskie – uznała je za bezpodstawne. Autor mejli posługiwał się fałszywym imieniem i nazwiskiem.
Litwini uważają, że to prowokacja, która miała podważyć zaufanie do sojuszników z NATO. Została zorganizowana kilka dni po oficjalnym rozpoczęciu służby przez dowodzony przez Niemców batalion. I przed ratyfikacją amerykańsko-litewskiego porozumienia wojskowego.