Miller nawiązał do hipotezy przebiegu katastrofy smoleńskiej, przedstawionej 10 kwietnia przez powołaną przez Antoniego Macierewicza podkomisję badającą okoliczności katastrofy. Z prezentacji zespołu, którego pracami kierował dr Berczyński wynikało, że na pokładzie Tu-154M, przed uderzeniem w ziemię, eksplodował "ładunek termobaryczny".

20 kwietnia Berczyński zrezygnował z kierowania pracami podkomisji, choć - jak poinformował Macierewicz - będzie nadal wchodził w jej skład. Miller mówiąc o tej dymisji stwierdził, że "bomba termobaryczna boleśnie ugodziła swojego twórcę".

Zdaniem Millera Berczyński powinien teraz stać się obiektem zainteresowania prokuratury - w związku z wywiadem, którego udzielił "Dziennikowi Gazecie Prawnej" i w którym zadeklarował, że "to on wykończył caracale". Berczyński twierdził w rozmowie, że Macierewicz uczynił go pełnomocnikiem ds. zakupu śmigłowców. MON zdementował jego słowa.

- Nie ma Macierewicz szczęścia do ludzi - zauważył Miller, który teraz spodziewa się dymisji szefa MON.

Zdaniem Millera cierpliwość Kaczyńskiego do Macierewicza powoli się kończy.

- Kaczyński musi sobie zdawać jakie straty wizerunkowe ponosi PiS - podsumował były premier.