Minister obrony Kanady Harjit Sajjan oświadczył, że wzrost wydatków na siły zbrojne nastąpi po "latach niedoinwestowania".
W specjalnym oświadczeniu szef sztabu kanadyjskiej armii gen. Jonathan Vance podkreślił, że pieniądze przeznaczone na wojsko będą "inwestycją w przyszłość" kraju, która pozwoli kanadyjskiej armii uzyskać "elastyczność, odpowiednią zdolność do reagowania na zagrożenia i gotowość bojową pozwalającą wykorzystywać kanadyjskie jednostki w każdym miejscu świata".
"Musimy być gotowi do operowania na wielu teatrach działań w każdym czasie" - czytamy w oświadczeniu.
Zapowiedzi te spotkały się z uznaniem przedstawicieli USA i NATO. Zadowolenie z planów kanadyjskich władz wyraził m.in. szef Pentagonu gen. Jim Mattis. - W świecie dzisiejszych wyzwań dla bezpieczeństwa na całym świecie, jest kluczowe, by głos Kanady był wzmacniany przez silną armię - stwierdził.
Plany Kanadyjczyków z zadowoleniem przyjął też sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.
Prezydent Donald Trump wielokrotnie krytykował kraje NATO za nie przeznaczanie na obronność wymaganych przez Sojusz 2 proc. PKB. Mimo iż Kanada, pod względem wysokości budżetu wojskowego, jest piątym krajem NATO, w przeliczeniu na PKB wydaje na armię zaledwie 0,99 proc. - co stawia ją na 23. miejscu spośród 28. państw Sojuszu.
Dodatkowe środki jakie uzyska kanadyjska armia mają być przeznaczone na zwiększenie liczby czynnych żołnierzy o 3,5 tys. oraz zwiększenie liczebności rezerwy o 1,5 tys. W efekcie kanadyjska armia ma liczyć łącznie 101500 żołnierzy.
Kanadyjska armia ma przeznaczyć dodatkowe pieniądze również na zakup okrętów i samolotów, w tym 88 nowych myśliwców w miejsce używanych obecnie CF-18s.