Kidawa-Błońska odnosiła się do sprawy dr. Tomasza Greniucha, wyznaczonego na p.o. dyrektora oddziału IPN we Wrocławiu. Jak ujawniły media dr Greniuch w przeszłości kilkukrotnie był fotografowany w czasie salutu oddawanego wyciągniętą przed siebie ręką z otwartą dłonią.

Po krytyce, jaka spadła na IPN za tę nominację - również ze strony polityków partii rządzącej - dr Greniuch podał się do dymisji, która została przyjęta przez prezesa IPN, Jarosława Szarka.

Kidawa-Błońska mówiła w Polsat News, że - w jej opinii - "IPN od dłuższego czasu nie przynosi chluby i chwały naszemu państwu". - Jest instytucją czysto polityczną - stwierdziła.

Wicemarszałek Sejmu mówiła jednocześnie, że instytucja badawcza zajmująca się historią jest potrzebna, ale - jak stwierdziła - "można takie działania prowadzić na uniwersytetach i w archiwach".

W ocenie Kidawy-Błońskiej IPN - w formie takiej jak obecnie - "nie ma racji bytu".

- Nie może być działu, który skupiony jest tylko na budowaniu historii potrzebnej partii rządzącej. Szkoda pieniędzy na tę instytucję - podsumowała.

Instytut został powołany 19 stycznia 1999 roku na mocy ustawy z 18 grudnia 1998 o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.