Bronisław Komorowski pytany był na antenie PolsatNews o swój ewentualny powrót do polityki. Jk powiedział, niczego nie wyklucza, ale chciałby wesprzeć w walce o to stanowisko kogoś, kto byłby w stanie "skutecznie o nie zawalczyć".

- Ja nie mówię nie, różne wyzwania mogą się pojawić. Jestem emerytem politycznym, ale jak zagrają hejnał, to jak stary koń ułański pójdę do ataku - mówił Komorowski.

Były prezydent pytany był m.in. o sobotnie wydarzenia w Radomiu. Uważa, że to rząd, proponując wspólne obchody rocznicy radomskiego Czerwca mógł obniżyć poziom agresji.

- Mamy do czynienia z sytuacją, gdy jedni czują się wypchnięci poza nawias, a drudzy bezkarni w przekazywaniu swoich odmiennych poglądów - ocenił.

Komorowski, wspominając o silnej policyjnej ochronie miesięcznic smoleńskich zauważył, że za ewentualne incydenty czyni się odpowiedzialnymi szeregowych policjantów, a nie osoby faktycznie odpowiedzialne - czyli szefa MSWiA. Były prezydent powiedział, że agresja - między innymi na Krakowskim Przedmieściu rośnie od 7 lat, a winien temu jest Mariusz Błaszczak i przeprowadzona przez niego czystka w kierownictwie policji.

- Wymieniając prawie 100 procent komendantów stworzyli atmosferę zagrożenia wewnętrznego, w którym policjanci każdy udział w akcji uważają za niesłychanie ryzykowny politycznie, bo nie wiadomo komu podpadną - powiedział Bronisław Komorowski.

Cała rozmowa - PolsatNews