W niedzielę ulice Barcelony zalał tłum zwolenników utrzymania integralności Hiszpanii – według organizatorów nawet 1,1 mln osób (policja lokalna mówi o 300 tys). To przynajmniej kilkanaście razy więcej, niż przyszło w piątek wieczorem świętować ustanowienie przez parlament kataloński nowego państwa (17 tys. zdaniem lokalnej policji).
– Zaczęliśmy się organizować dopiero dwa dni temu przez media społecznościowe. Odzew był ogromny, bo ludzie są zmęczeni „uzurpacją" secesjonistów, chcą powrotu demokracji, legalności – twierdzi w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Juan Mellen, jeden z przywódców lojalnej wobec Madrytu Sociedad Civil Catalana, organizatora demonstracji. – Katalońskich nacjonalistów zaskoczyła deklaracja niepodległości, nic nie przygotowali – dodaje.