Piętnastego grudnia Sejm przyjął projekt zmian w ordynacji wyborczej, zakładający m.in. likwidację głosowania korespondencyjnego.
Projekt ten skrytykowała zarówno opozycja, jak i Rzecznik Praw Obywatelskich, wskazując, że likwidacja głosowania korespondencyjnego w dużej mierze wykluczy osoby niepełnosprawne z czynnego udziału w wyborach, a równocześnie odbierze im jedno z istotnych praw obywatelskich.
Po przyjęciu przez Sejm projektu ustawy były minister zdrowia w rządzie PO i PSL, Bartosz Arłukowicz zapoczątkował na Twitterze akcję "DowieziemyNaWybory.
Akcja, oceniana przez internautów jako jeden z najlepszych pomysłów wizerunkowych ostatnich lat, w ciągu pierwszych 10 godzin zgromadziła chętnych do wzięcia w niej udziału z 70 miast, a wstępna lista zgłoszeń zdobytych w ciągu doby została opublikowana na Twitterze przez pomysłodawcę.
Na liście wciąż przybywa chętnych do pomocy w organizacji dowiezienia osób niepełnosprawnych na wybory.
Jak pisze na Twitterze dziennikarz "Rzeczpospolitej" Michał Kolanko, który rozmawiał z posłem PO Michałem Szczerbą, zapadła decyzja, że wszyscy posłowie i senatorowie Platformy wezmą udział w akcji.
Może się jednak okazać, że tak szeroko zakrojona akcja nie będzie potrzebna. Wczoraj wiceminister kultury Jarosław Sellin nie wykluczył, że podczas prac nad projektem ustawy w Senacie możliwość głosowania korespondencyjnego zostanie przywrócona.