To o tyle istotne, że ludowcy do tej pory mieli tylko 15 posłów, minimalną liczbę wystarczającą do utrzymania statusu klubu w Sejmie. PSL był jednak przygotowany na transfer, o którym w Warszawie mówiło się od dawna. Klub PSL zasili poseł w z koła Unii Europejskich Demokratów. O tym mówił też w swoim przemówieniu Kosiniak-Kamysz, który przypomniał, że i Witos zawierał taktyczne sojusze. - Kłusownicy polityczni przegrali. Bo ludzi dobrej woli jest więcej. Nie damy się wykarczować z Sejmu - podkreślał. I dodał, że ludzie którzy połakomili się na “frukta władzy” stracili rozum.

Przejście posła Baszko było zgrane z konwencją samorządową. W Kraśniku PSL miało przyciągnąć uwagę czymś innym: startem kampanii samorządowej, kluczowej dla ludowców. Dlatego wybrany został właśnie Kraśnik, z daleka od Warszawy. PSL chciało pokazać, że nie jest zależny od tego, co dzieje się w stolicy. A jego siła to samorządowcy i zwykli ludzie z całej Polski. Dlatego dziś nie przemawiali - poza liderem - żadni politycy. Tylko właśnie mieszkańcy “Małych Ojczyzn”, którzy wykonują różne zajęcia - sołtys, lekarz, nauczyciel, rolnik, lekarz. Wszyscy mówili o tym, czym dla nich jest samorząd. A prezes partii podkreślał, że przeciwnicy PSL obawiają się tej samorządowej siły. Dlatego nie dziwi, że dziś to samorządowcy, ludzie ważni w swoich lokalnych wspólnotach - jak starosta kraśnicki Andrzej Maj - byli dziś w centrum uwagi. - To bohaterowie prawdziwej Polski, nie jednej smutnej ulicy w Warszawie - mówił Kosiniak-Kamysz

Kosiniak-Kamysz zaprezentował też 14-punktowy plan ludowców dla samorządu. I nie tylko: prezes zapowiedział też pomysł "Emerytura bez podatku", dzięki któremu świadczenia dla seniorów wzrosną o 25%. Pomysłów było więcej: wsparcie dla OZE, lokalnych organizacji, zwiększenie roli sejmików wojewódzkich, walka ze smogiem. Nie zabrakło też idei odbudowy braterstwa, która jest od dawna głównym przesłaniem partii. Ale głównym motywem z konwencji - poza dyskusja o pośle Baszko, na co PSL nie miało wpływu - ma być samorządową siłą ludowców i hasło "Tu jest Polska". Na konferencji prasowej Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że lokalne konwencje będą odbywać się co miesiąc.

 

Prezes PSL złożył też deklarację, że ludowcy idą do wyborów pod własnym sztandarem. Zgromadzeni na sali działacze i politycy PSL - około 1,500 osób-  przyjęli tę deklarację z entuzjazmem, chociaż nie jest ona żadnym zaskoczeniem. PSL już od miesięcy podkreślało, że inny scenariusz jest mało prawdopodobny. To jednak sprawia, że rozmowy o współpracy opozycji w wyborach i tworzeniu list do sejmików będą toczyć się między  PO, Nowoczesną i być może SLD. Opozycja może co najwyżej wystawiać kandydatów wspólnie np. w niektórych wyścigach lokalnych na stanowisko prezydenta, wójta i burmistrza.

Kosiniak-Kamysz pod koniec swojego przemówienia zdjął marynarkę, zakasał rękawy i zadeklarował, że zaczyna się starcie o samorząd. - Dziś czas polityki pod krawatem się skończył,  trzeba ściągnąć marynarkę, zakasać rękawy i zapracować na swój sukces. Idziemy po kolejne zwycięstwo - powiedział. Dla PSL to starcie szczególnie istotne. Ale konwencją PSL w Kraśniku wystartowała nie tylko kampania samorządowa, ale i cały cykl wyborczy 2018-2020. Polska polityka za dwa lata może wyglądać zupełnie inaczej. Prowadzący konwencję rzecznik PSL wspomniał na początku całego wydarzenia, że Kraśnik to miejscowość znana z malin, które zawsze mają słodki smak. Nie ma jednak wątpliwości, że dla ludowców ten smak jest dziś nieco gorzki.