Głównym tematem "Porannej rozmowy: w RMF FM było 100 dni premiera Morawieckiego.
Zdaniem gościa programu premier spełnił pokładane w nim nadzieje, zwłaszcza że "musiał wziąć na klatę sprawy, które spadły na niego jak grom z jasnego nieba".
Cymański zastrzegł, że zwyczajowa cezura 100 dni w przypadku gabinetu Morawieckiego nie ma zastosowania, bo tu nastąpiło "płynne przejęcie premierostwa w trakcie kampanii".
Zdaniem posła niezręczność Morawieckiego w Monachium została wykorzystana przez jego przeciwników - premier stąpał po kruchym lodzie, a oni skoczyli mu na plecy, więc lód się zarwał.
Tadeusz Cymański twierdzi, że Mateusz Morawiecki wykazuje się ogromną aktywnością, więc nie zasłużył "na krytykę ponad miarę".
- Ile wizyt, ile wyjazdów i musiał się tłumaczyć, prężyć, kombinować i atak był potężny po tym IPN-ie nieszczęsnym i po tej ustawie - mówi Cymański. Dodał, że premier nie jest geniuszem, ale uczy się i będzie miał "jeszcze więcej sukcesów niż ma".
Prowadzący wytknął, że Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało likwidację gabinetów politycznych, a zamiast tego premier zwolnił kilku wiceministrów, a innym przyznał nagrody.
Cymański tłumaczył, że nagrody podpisał Michał Dworczyk "siła inercji".
- Podpisał to Michał Dworczyk, wyjaśniał bardzo dokładnie, siłą inercji, czyli bezwładności w styczniu czy lutym - tak - były listy, podpisał i wszyscy ministrowie, uwaga, zdeklarowali, że wycofają się z tego. Więc naprawdę to nie jest tak, że co innego mówię, a co innego robi premier. Premier jest czysty - mówił poseł.