Zgorzelski wypowiedział się na temat przyszłych wyborów samorządowych. Określił plany polityczne Polskiego Stronnictwa Ludowego. - PSL swoją kampanię wyborczą już zainaugurowało 20 stycznia podczas konwencji samorządowej w Kraśniku, gdzie został zaprezentowany kompleksowy program na wybory samorządowe, zwany "Rzeczpospolita Samorządowa", teraz – na poziomie regionów - powstają komponenty regionalne, które nazywają się "Rzeczpospolita Mazowiecka", "Rzeczpospolita Podkarpacka", "Rzeczpospolita Podlaska" (...). To jest skonstruowany pomysł na to, że od stolicy, czyli tych głównych, centralnych punktów, które są uniwersalne dla wszystkich, będziemy brali pod uwagę rozwiązania regionalne – powiedział.
- Wybory samorządowe mają swoją logikę i metodologię (...) PiS chce tradycyjnie przenieść poziom emocji z tych gminnych, powiatowych na ogólnopolskie – dodał.
Zgorzelski skomentował zmiany w prawie wyborczym. - PiS wprowadził nowe warunki gry. (...) Są one ustawione pod partię rządzącą, bo jest zakaz startu do dwóch organów. (...) Jest ograniczenie kadencyjności, z wyników badań SGH (...) oceniono to jako antyrozwojowe, bo wielokadencyjność sprzyja rozwojowi samorządu. (...) PiS po złożeniu swojego projektu ustawy dołożył do niego dwieście pięćdziesiąt poprawek. Tak procedowanego prawa w Polsce jeszcze nie było – podkreślił.
Gość naszego programu ocenił partie opozycyjne i próby ich porozumienia w kontekście wyborów samorządowych. – Trudno się dziwić Nowoczesnej, że nie weszła w sojusz z PO, ponieważ jako nowa partia nie ma żadnych struktur samorządowych. My na opozycji przyjęliśmy takie założenie, że nie krytykujemy się wzajemnie. Trudno, żeby PSL, w momencie kiedy już nie wystawia się podwójnej liczby kandydatów, tylko plus dwa, musiało jeszcze dzielić się miejscami na listach z PO i Nowoczesną to spowodowało by bałagan – dodał.
Zgorzelski stwierdził, że wynik 15 proc. w wyborach samorządowych dla PSL usatysfakcjonował by polityków partii. - To jest to, na co PSL ma prawo liczyć – podkreślił.