Protest osób niepełnosprawnych, ich rodziców i opiekunów, trwał od 18 kwietnia. Okupujący budynek w Sejmie zgłaszali dwa postulaty - zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku dla osób niepełnosprawnych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia, w kwocie 500 złotych miesięcznie.

Protestujący przekonywali, że zrealizowano tylko jeden ich postulat - podniesienie renty socjalnej. Ma ona wzrosnąć do 1029,80 zł.

- Protestujący niepełnosprawni i ich rodzice dokonali czegoś bardzo ważnego - wskazała Katarzyna Lubnauer, szefowa Nowoczesnej. - Zwrócili oni uwagę na problemy osób z niepełnosprawnością - tłumaczyła na Twitterze, zapowiadając, że "to przyniesie zmiany". Jej zdaniem protestujący także "pokazali hipokryzję i bezduszność „prospołecznego” rządu PiS".

- Dziękujemy za Waszą determinację - napisała do protestujących przewodnicząca Nowoczesnej. - Zmienili podejście bardzo wielu Polaków do potrzeb i oczekiwań osób niepełnosprawnych. To ich zasługa, za którą musimy im być wdzięczni jako społeczeństwo - dodała.

- Niepełnosprawni i ich opiekunowie pokazali z jaką determinacją można walczyć o swoje godne demokratyczne prawa - ocenił z kolei Krzysztof Mieszkowski, poseł Nowoczesnej. Także on skoncentrował uwagę na postawę rządu Prawa i Sprawiedliwości wobec protestu. Zdaniem polityka protestujący "zdemaskowali hipokryzję rządu Morawieckiego, brak wrażliwości Szydło, znieczulicę Kaczyńskiego i kleru".

- Betony z PiS-u szybują w sondażach. Kto ich popiera? - zastanawiał się Mieszkowski na Twitterze.