Sojusz, i równolegle USA, odpowiedziały w środę pisemnie na żądania Rosji ustanowienia nowego porządku w Europie. Nie ustąpiły w żadnym punkcie. Każde państwo ma prawo do wyboru swojej przyszłości i tego w jakim sojuszu chce się znaleźć - to odpowiedź na żądanie Moskwy zamknięcia perspektywy członkostwa w NATO dla Ukrainy i Gruzji. NATO żąda od Rosji wycofania wojsk z Ukrainy, Gruzji i Mołdawii, bo tam rządy państw nie wyrażały zgody na obecność sił rosyjskich. Proponuje szeroko zakrojony dialog i kontrolę zbrojeń.

Czytaj więcej

Amerykanie przekazali odpowiedź Rosji. Waszyngton nie idzie na ustępstwa

- Rysujemy możliwość postępu w trzech dziedzinach - powiedział szef NATO Jens Stoltenberg. Po pierwsze, w relacjach dyplomatycznych. Sojusznicy proponują ponowne otwarcie przedstawicielstw - Rosji w Brukseli, a NATO w Moskwie - uruchomienie wojskowych kanałów informacji i cywilnej gorącej lini na wypadek nagłego niebezpieczeństwa, które wymaga pilnej konsultacji. Po drugie, NATO chce rozmów o europejskim bezpieczeństwie, ale warunkiem wstępnym jest wycofanie się Rosji z bezprawnie zajmowanych terenów w państwach sąsiednich oraz wycofanie się z wojennej retoryki. Po trzecie wreszcie, NATO chce redukcji ryzyka. Temu ma służyć na początek wzajemne informowanie się o ćwiczeniach wojskowych, dopuszczanie obserwatorów również na takie ćwiczenia, które są zwoływane nagle. Bo pod przykrywką takich właśnie manewrów, zamkniętych dla obserwatorów z zewnątrz, Rosja szykowała inwazję na Krym. Teraz też NATO obawia się tzw. ćwiczeń na Białorusi. Ponadto NATO chce odnowienia zobowiązań w sprawie nieużywania broni chemicznej i biologicznej, i wreszcie powrotu do kontroli zbrojne, jeśli chodzi o broń nuklearną. Zdaniem Stoltenberga takie działania są skuteczne, bo w przyszłości  właśnie negocjacje doprowadziły do ograniczenia arsenału nuklearnego w Europie o 90 proc.

- Zapraszam sojuszników i Rosję na serię spotkań, jak najszybciej. Będziemy ściśle współpracować z Ukrainą, Finlandią, Szwecją i oczywiście UE - powiedział Stoltenberg.

Czytaj więcej

Hiszpański premier ostrzega Rosję przed potężnymi sankcjami w przypadku inwazji na Ukrainę

To oferta dialogu, ale NATO w zanadrzu ma działania na wypadek wojny. - Jesteśmy sojuszem obronnym, ale nie możemy ustąpić z naszych zasad. Jesteśmy całkowicie przywiązani do artykułu 5, czyli obrony wszystkich sojuszników - powiedział szef NATO. To właśnie żeby pokazać Rosji swoją determinację, a sojuszników w Europie Wschodniej zapewnić o gwarancjach bezpieczeństwa NATO i USA wysyłają dodatkowe siły na wschodnią flankę oraz zwiększają gotowość tzw. sił szybkiego reagowania. Natomiast ewentualna agresja na Ukrainę, która nie jest członkiem NATO, spotka się z pomocą NATO dla Ukrainy i poważnymi sankcjami wobec Rosji.

Stoltenberg nie ukrywał, że sytuacja jest poważniejsza niż była jeszcze kilka tygodni temu. - Gromadzenie rosyjskich sił wojskowych przy granicy z Ukrainą, ale także na Białorusi, zwiększa nasze obawy. Nie ma żadnej deeskalacji, wręcz przeciwnie. Tym ważniejsze jest znalezienie politycznego rozwiązania - uważa sekretarz generalny NATO.

Anna Słojewska z Brukseli