W czwartek agencja AP podała, że telefon komórkowy Brejzy został zhakowany za pomocą Pegasusa 33 razy w 2019 roku. Do włamań z użyciem Pegasusa na telefon obecnego senatora dochodziło w czasie, gdy polityk prowadził kampanię przed wyborami parlamentarnymi.

Wcześniej AP ujawniło, że Pegasusa użyto przy próbach szpiegowania mecenasa Romana Giertycha. O użyciu Pegasusa przeciwko nie informowała też prokurator Ewa Wrzosek.

Grodzki występuje w sprawie tych doniesień do premiera i szefa MSWiA jako "opiekun wszystkich senatorów".

Jak pisze z ujawnionych informacji wynika, że "służby specjalne używały zaawansowanego oprogramowania szpiegowskiego stworzonego do walki z terroryzmem i międzynarodową przestępczością, do inwigilacji polityka pełniącego kluczową funkcję w kampanii wyborczej opozycji". 

"Z dostępnych informacji nie wynika zarazem, by wobec senatora Brejzy toczyło się jakiekolwiek postępowanie" - zauważa Grodzki.

"Język parlamentarny nie zawiera słów, pozwalających dostatecznie dobitnie ocenić tego rodzaju poczynania, wpisujące się niestety w ciąg działań sprzecznych z Konstytucją, konsekwentnie dewastujących instytucje demokratycznego państwa i łamiących demokratyczne standardy.

Grodzki zwraca uwagę, że działania te zostały podjęte przez "służby odrodzonej Rzeczpospolitej Polskiej", a nie "przez służby specjalne państwa komunistycznego". Przypomina jednocześnie, że Morawiecki sam był zaangażowany w działalność opozycyjną w PRL, a jego ojciec, Kornel Morawiecki, był "jedną z najważniejszych postaci polskiej opozycji przeciw totalitarnemu reżimowi".

Grodzki pyta też szefa rządu czy "jego formacja polityczna jest tu gdzie wtedy", czy "tam, gdzie stało ZOMO", nawiązując do słów Jarosława Kaczyńskiego. 

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Na koniec marszałek Senatu wyraża nadzieję, że winni inwigilacji zostaną ukarani.