Ministerstwo Edukacji i Nauki przeznaczało dotąd dla mniejszości niemieckiej 236 mln zł przeznaczonych na naukę języka ojczystego. Tymczasem Polacy w Niemczech na ten cel nie otrzymują żadnych kwot.

Jak ustaliła Interia, pod koniec wakacji zwrócił na to uwagę poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski i rozmawiał na ten temat z przedstawicielami Związku Polaków w Niemczech.

Przed miesiącem Kowalski zgłosił poprawkę do budżetu, która zakładała przekazanie wspomnianych 236 mln Polonii za granicą.

Choć poprawka przepadła, minister edukacji Przemysław Czarnek zapowiedział złożenie kompromisowej poprawki: w przyszłym roku z tej puli miałoby być obcięte 39 mln zł, a w kolejnym - 119 mln. Środki miałyby być przeznaczone na naukę języka polskiego.

Czarnek stwierdził w rozmowie z Interią, że 236 mln to  "ogromne pieniądze i rząd ich nie żałuje". -  Ale Polacy w Niemczech też chcą się uczyć. Więc jeśli rozmowy dyplomatyczne nie będą toczyły się w dobrym kierunku, będziemy rozważać taką poprawkę - mówił polityk PiS.

Szef resortu nauki zauważył też, że Polacy w Niemczech nie są nawet uznawani za mniejszość. - Ten status został zlikwidowany przez Adolfa Hitlera 6 września 1939 r. I do tej pory nie został przywrócony. To dość wstydliwe, bo w relacjach międzynarodowych wymaga się wzajemności - podkreśla Czarnek.

Rozmowy na ten temat ze stroną niemiecką rozpoczną się od spotkania z ambasadorem, a później premier Morawiecki spotka się z następca kanclerz Angeli Merkel.

Źródło Interii w Ministerstwie Spraw Zagranicznych stwierdziło, że strona polska ma nadzieję na "otwartą rozmowę". Ale PiS, jak pisze portal, ma w zanadrzu 'bardziej radykalne" rozwiązania niż obcięcie pieniędzy na naukę dla mniejszości niemieckiej.