Poseł PiS Jerzy Materna zachorował na COVID-19 razem z żoną. Parlamentarzysta wrócił do zdrowia, ale jego małżonka zmarła. Oboje byli niezaszczepieni.
- Mieliśmy dużo wątpliwości. Myślałem, że to wszystko łatwo przejdzie. Jeżeli chodzi o szczepionki, było to za mało przekonujące. Na początku mówiono, że szczepionka ochroni przed wszystkim - powiedział w rozmowie z RMF FM.
Poseł powiedział, że przez 8 dni znajdował się pod respiratorem. Po wybudzeniu był wspomagany tlenem.
Czytaj więcej
Liczba potwierdzonych wynikami badań przypadków koronawirusa w Polsce wzrosła do 3 596 491, zaś przypadków śmiertelnych do 84 656 - podało Minister...
Zapytany, czy po swoim dramacie zmienił stanowisko w sprawie szczepień, odpowiedział, że tak. - Po wielkiej dyskusji z fachowcami, lekarzami. Przekonało mnie to, że zaszczepieni łatwiej przechodzą zakażenie. Jeżeli zostałbym zakażony drugi raz, wiem, że czegoś takiego bym nie przeżył - mówił.
- Trudno mi było się otworzyć, ale jeżeli mogę przekonać jedną osobę do tego, by się zaszczepiła. Niech (słuchacze - red.) przemyślą dogłębnie i zaszczepią się - dodał.
- To jest jedyna nadzieja, że możemy ocalić rodzinę. Mamy dużo wątpliwości, ale jedno, co jest przekonujące, to widzimy inne państwa, jak Izrael, że przechodzą to łagodnie - nie trafiają do szpitala czy pod respirator. Wiemy dziś z badań, że w większości ludzie pod respiratorami są niezaszczepieni - przekonywał.