1 grudnia na granicy Polski z Białorusią przestał obowiązywać stan wyjątkowy. 30 listopada Sejm przyjął ustawę (a prezydent ją podpisał), która umożliwia jednak ministrowi spraw wewnętrznych i administracji przedłużenie ograniczeń w dostępie do granicy.

Czytaj więcej

Granica z Białorusią. Minister: Niedopuszczalne, gdyby jeszcze dziennikarze zbliżali się do żołnierzy

- Natomiast mimo sygnałów, że PiS chce coś robić w porozumieniu, wszystko odbyło się jak zawsze: w ostatniej chwili, z wyrzuceniem poprawek opozycji do kosza. I z takim groźnym precedensem, bo stan wyjątkowy musiał się skończyć, wprowadzono ustawę, która de facto przedłuża ten stan wyjątkowy, mało tego, ministrowi spraw wewnętrznych daje możliwość wprowadzenia stanu wyjątkowego rozporządzeniem - mówił były szef MON.

Od trzech miesięcy było wiadomo, że stan wyjątkowy będzie się musiał skończyć. Dlaczego ustawa pojawia się w ostatniej chwili, dlaczego głosujemy w ostatni wieczór?

Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący PO

- Minister może to robić w nieskończoność, może to robić na obszarze całej granicy, która nie podlega strefie Schengen. Od trzech miesięcy było wiadomo, że stan wyjątkowy będzie się musiał skończyć. Dlaczego ustawa pojawia się w ostatniej chwili, dlaczego głosujemy w ostatni wieczór? - pytał Siemoniak.

- Dlaczego tak ważne sprawy, które dotykają praw człowieka, są załatwiane w taki sposób? - kontynuował.

- Jeżeli od wprowadzenia na początku września stanu wyjątkowego było wiadomo, że na początku grudnia się skończy. Trzeba było półtora miesiąca temu podjąć pracę nad tym, co dalej. Stan wyjątkowy nie spełnił swojej roli, poza odsunięciem dziennikarzy od granicy. Gdyby spełnił swoją rolę, to nie trzeba byłoby szukać tego rozwiązania, tego substytutu - ocenił Siemoniak.

Były szef MON dodał, że - zdaniem senackich ekspertów - przyjęte przez Sejm przepisy są niezgodne z konstytucją.

Siemoniak przekonywał, że na granicy Polski z Białorusią dziennikarze "powinni mieć pełen dostęp do informacji i różnych miejsc i sytuacji". Polityk obawia się, że w obecnym stanie prawnym, "jeżeli dany dziennikarz skrytykuje jakieś działanie Straży Granicznej, to już nie dostanie zgody" na obecność na granicy. Na mocy przyjętej 30 listopada przez Sejm ustawy o dopuszczeniu dziennikarzy do granicy decydować będzie Komendant Główny Straży Granicznej.