Szef rządu w wywiadzie dla prestiżowego brytyjskiego dziennika stwierdził, że w trwającym konflikcie Polska-UE, dotyczącym głównie praworządności, Unia "stawia Polsce żądania przystawiając jej pistolet do głowy".

"Co się stanie, jeśli Komisja Europejska rozpocznie trzecią wojnę światową? Jeśli ją rozpoczną, będziemy bronić naszych praw każdą bronią, jaka jest w naszej dyspozycji" - powiedział Morawiecki w rozmowie z "FT".

Czytaj więcej

Mateusz Morawiecki: Co będzie, jeśli KE rozpocznie trzecią wojnę światową?

Rzecznik rządu oznajmił, że sformułowanie, którego użył Morawiecki, jest hiperbolą, zabiegiem retorycznym, "często stosowanym w wywiadach i w literaturze".

- To typowa sytuacja, kiedy używa się hiperboli. To zabieg stosowany w różnych sytuacjach i nie należy tego odbierać dosłownie - wyjaśniał rzecznik.

Müller stwierdził także, że wypowiedź Morawieckiego nie jest "żadnym zaognianiem konfliktu", czego upatruje w słowach premiera opozycja, a jedynie reakcją szefa rządu na "przekraczanie kompetencji przez instytucje unijne", i to właśnie owe instytucje, a nie Polska, "nie przestrzegają wspólnych zasad".

- Mamy obecnie z Unią nie najłatwiejsze relacje, ale one są nadal w ramach wspólnoty, rodziny - przekonywał rzecznik rządu