W wyniku kolizji pewna grupa marynarzy USS Connecticut doznała obrażeń - wynika z informacji CNN. Życie żadnego z marynarzy nie jest jednak zagrożone.
Nie jest jasne w co dokładnie uderzył okręt w czasie, gdy pozostawał zanurzony.
W oświadczeniu wydanym przez amerykańską Flotę Pacyfiku w związku z incydentem czytamy, że reaktor atomowy na pokładzie okrętu nie został uszkodzony, a okręt pozostaje w pełni zdolny do prowadzenia działań.
Czytaj więcej
USA i Chiny zgodziły się zasadniczo, by prezydenci obu krajów odbyli wirtualne spotkanie przed końcem roku - informuje Reuters powołując się na prz...
W sprawie incydentu ma zostać przeprowadzone śledztwo.
Marynarka wojenna USA nie precyzuje, gdzie dokładnie doszło do incydentu - podaje jedynie, że miał on miejsce na "wodach międzynarodowych w rejonie Indo-Pacyfiku".
Jednak CNN, powołując się na swoje źródła twierdzi, że incydent miał miejsce na Morzu Południowochińskim - akwenie, na którym krzyżują się roszczenia Chin i kilku innych państw Azji południowo-wschodniej.
Marynarka wojenna USA nie precyzuje, gdzie dokładnie doszło do incydentu
USS Connecticut miał przebywać na wodach Morza Południowochińskiego w ramach "pokazu siły" państw Zachodu w regionie w czasie, gdy Chiny zwiększają presję militarną na Tajwan wysyłając liczne samoloty wojskowe w strefę identyfikacji obrony powietrznej tej wyspy. W sobotę, gdy doszło do incydentu z udziałem amerykańskiego okrętu, w strefę identyfikacji obrony powietrznej Tajwanu wleciało 39 samolotów wojskowych z Chin. Dwa dni później w strefę wleciało 56 chińskich samolotów.
W związku z coraz aktywniejszą polityką Chin w rejonie Indo-Pacyfiku USA i Wielka Brytania ustanowiły przed kilkoma tygodniami partnerstwo z Australią (układ określany jako AUKUS), na mocy którego Australia pozyska okręty podwodne o napędzie atomowym.