Wenta, który w latach 1981-94 grał w reprezentacji Polski, w 1997-2004 - w reprezentacji Niemiec, a w okresie od 2004 do 2012 był selekcjonerem polskich szczypiornistów, by występować w niemieckiej kadrze w 1996 roku przyjął niemieckie obywatelstwo. W kontrakcie miał zagwarantowane, że nie będzie występował w meczach z reprezentacją Polski.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Dominik Tarczyński 24 września zamieścił na Twitterze wpis, za który został przez Wentę pozwany w trybie wyborczym.

"Bogdan Wenta europoseł PO rzucił polskim paszportem i przyjął niemieckie obywatelstwo aby służyć Niemcom za marki i euro,okazuje się być także byłym członkiem ZOMO! Teraz kandyduje na prezydenta Kielc. Oto wysportowany Niemiec który trenował pałowanie na głowach Polaków. Dno" - napisał Tarczyński.

Tarczyński zarzucił Wencie, że ten, grając w latach 80., na początku swojej kariery sportowej w milicyjnym klubie Wybrzeże Gdańsk, był jednocześnie na etacie w milicji. Na stronie internetowej Biuletynu Informacji Publicznej IPN można przeczytać, że Wenta w okresie od 13.07.1983 do 30.04.1985 odbywał przeszkolenie milicyjne w ramach zasadniczej służby wojskowej na stanowisku „kursant PCP ZOMO” WUSW w Gdańsku. W okresie 6.08.1985 - 31.07.1989 był natomiast zatrudniony na stanowisku milicjanta Grupy „S” WUSW w Gdańsku.

W uwagach do dokumentu zaznaczono jednak, że zakwalifikowanie Wenty w stan kadrowy MO było związane z podjęciem przez niego w latach 1983-1989 pracy w charakterze zawodnika w „milicyjnym” Klubie Sportowym „Gwardia” Gdańsk Wybrzeże.

- Na postawie moich rozmów z rodzicami wiem jak wyglądały praktyki w ZOMO. Bogdan Wenta był członkiem tej formacji, na co są dokumenty. A każdy członek przed ślubowaniem odbywał trening z użyciem pałki. W żadnym z napisanych przeze mnie zdań nie skłamałem - tłumaczył w sądzie Dominik Tarczyński, cytowany przez dziennik "Echo Dnia".

- Nie mam podstaw, aby przepraszać Bogdana Wentę za to, że zgodził się wstąpić do ZOMO, bo nie był zmuszony. W jednostkach tych obowiązywała pisemna zgoda na wcielenie. Z tego co wiem od momentu złożenia przysięgo każdy "zomowiec" był zobowiązany do przejścia szkolenia w tym zakresie. Mówię o tym we fragmencie "to wysportowany Niemiec, który trenował pałowanie na głowach Polaków" - dodawał poseł PiS.

Jednak dopytywany przez sędzię Barbarę Dylewską, Tarczyński przyznał, że wiedzę o "praktykach i zobowiązaniach" w MO czerpał z rozmów "z rodzicami, którzy przeżyli komunę" i nie mówili oni o Wencie, tylko "o formacji ZOMO, której członkiem był Bogdan Wenta".

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Sąd orzekł, że Tarczyński musi przeprosić Wentę na Facebooku, zamieścić sprostowanie oraz wpłacić 20 tys. zł na konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Europoseł PO domagał się 80 tys. zł na WOŚP.